28 stycznia 2015

Pyrka od Colour Alike


Witajcie,

czy Wasz tydzień też tak szybko leci? ;) Już jutro czwartek! Niedawno kupiłam kilka lakierów Colour Alike. Dziś postanowiłam Wam pokazać dość znany lakier holograficzny - Pyrkę :)



Na pazurkach mam 2 warstwy lakieru, które w zupełności wystarczają na równomierne i ładne krycie.











Lakier wytrzymał na moich paznokciach 5 dni, później pojawiły się pierwsze odpryski i pościerane końcówki.Co prawda nie wykonywałam wówczas zbyt dużo prac typu zmywanie itp. Ale w normalnych warunkach lakier spokojnie wytrzymuje mi na pazurkach  3-4 dni 

Macie jakieś lakiery Colour Alike? Podoba Wam się Pyrka?:) Wkrótce pokażę Wam pozostałe z zakupionych lakierów. Najbardziej "jaram się " holograficznym topem :D

26 stycznia 2015

Ulubiency 2014


Witajcie,

jak spędziłyście weekend? Ja się jeszcze kurowałam,a dziś już powrót do pracy. Już się nie mogę doczekać "odgracania" skrzynki mailowej po mojej nieobecności ;)

Dziś zamiast inspiracji zapraszam Was na nieco opóźniony post z ulubieńcami  ubiegłego roku.


Pielęgnacja:


1. Woda różana - to chyba w ogóle moje odkrycie roku. Świetnie tonizuje moją skórę, przygotowuje ją do dalszej pielęgnacji no i obłędnie pachnie!

2. Dermedic - maseczka nawadniająca. Świetnie nawilża moją skórę zimą, kiedy jest ona mega wymagająca.

3.Bath&Body Works - żel antybakteryjny do rąk o zapachu Japanese Cherry Blossom. Początkowo kupiłam małe opakowanie, ale tak się zakochałam w tym zapachu,że zdecydowałam się 
na większe ;)

4.Perfumy Cartiera - Baiser Vole. Uwielbiam ten zapach! Jak skończę ten flakon to pewnie skuszę się na kolejny, już trzeci ;)


Wśród ulubieńców powinien się również znaleźć Nawilżający Krem z dziką różą od KorresaKLIK KLIK , który gdzieś mi się zapodział:P



Kolorówka:


1. The Body Shop - rozświetlający olejek do ciała. Nie byłam pewna czy nie wrzucić go do pielęgnacji,ale zwykle używam go przed wyjściem na imprezę by nadać skórze ładnego połyskującego odcienia.

2. MUA - Paleta Heaven & Earth . Jako wielka fanka beży i brązów używam tej palety praktycznie codziennie. Całkiem niezła  jakość cieni w przystępnej cenie:)

3. MNY - Colossal Color Shock - turkusowy tusz do rzęs. Pierwszy kolorowy tusz, który się u mnie tak dobrze sprawdził. Jest świetnie napigmentowany. Wzbudza zawsze spore zainteresowanie u koleżanek. Każda chce go mieć. Świetnie podkreśla tęczówkę.

4. Korres - balsam do ust w odcieniu Quince. Świetnie nawilża usta, a przy okazji nadaje im śliczny odcień. Mimo,żę nie przepadam szczególnie za balsamami do ust w słoiczku, to jest już moje drugie opakowanie. Bardzo polecam!

5. Lakier do paznokci Zoya w odcieniu Payton - to była miłość od pierwszego wejrzenia. Kolor, który bardzo często króluje na moich paznokciach. 

6.Podkład Revlon Color Stay - chyba nie muszę go nikomu przedstawiać. Już sama straciłam rachubę ile buteleczek zużyłam. Na chwilę obecną mój nr 1 wśród podkładów. 

7. Szminka MNY Colour Sensational w odcieniu Hollywood Red - Uwielbiam ją za nawilżenie i piękny odcień. Dość długo trzyma się na ustach.


I to tyle jeśli chodzi o ulubieńców 2014. Wkrótce powinny się ukazać ich pojedyncze recenzje:)



Znacie te produkty? Może któryś z nich jest także Waszym ulubieńcem?

23 stycznia 2015

ESSIE Jump in my jumpsuit & Jiggle Hi, Jiggle Low


Hej,

Jak Wam mija ten tydzień? Ja jestem nadal w łóżku na antybiotyku,ale mam nadzieję,że w weekend już wstanę i przestanę wyglądać jak zombie:P 



W grudniu skusiłam się na kostkę lakierów Essie z zimowej kolekcji Jiggle Hi,Jigle Low:







O to jak na paznokciach prezentują się 2 z zakupionych odcieni:  Jump in my jumpsuit &  Jiggle Hi, Jiggle Low 





















Odcienie są wręcz idealne na zimę/święta. Cieszę się,że wśród nich znalazła się moja ukochana czerwień. Jej nigdy dosyć ;)



20 stycznia 2015

Nowinki kosmetyczne


Witajcie,

Część z Was pewnie zdziwiła się,że wczoraj nie pojawiły się inspiracje. Po pierwsze nadal jestem chora, ale wczoraj dostałam w końcu antybiotyk i liczę na szybką poprawę. Po drugie inspiracji ostatnio było sporo,za to brakowało recenzji i innych postów. Dlatego teraz skupia się na tym:)




Dziś chciałam Wam pokazać nowości na rynku kosmetycznym, które właśnie zawitały/ wkrótce do nas zawitają:)



źródło

Paleta cieni Nude Dude od the Balm. Całkiem zgrabna, prawda? :P




źródło

Szczerze mówiąc dziwię się, że jeszcze nie spotkałam tego produktu na naszych półkach. Chodzi o Brow Drama od Maybelline New York. Ta magiczna szczoteczka ma nam pomóc ujarzmić brwi i nadać im odpowiedniego tonu.





źródło
Kolekcja Red red red od Mac'a. Co prawda czerwone cienie to nie mój styl,ale którąś z tych szminek bym z chęcią przygarnęła.  



źródło
Przepiękne odcienie kredek do oczu z wiosennej kolekcji Estee Lauder



źródło
A to kilka wybranych szminek z tej samej kolekcji. Jak dla mnie prezentują się obiecująco :)


źródło
Kolekcja Essie Cashmere matte. Skusicie się na któryś z lakierów?



źródło


A na koniec seria lakierów od OPI nawiązująca do filmu 50 Twarzy Grey'a. Wybieracie się na premierę? Może zdecydujecie się na mani jednym z powyższych odcieni? Ja standardowo postawiłabym na czerwień - Romantically involved.

Któreś z nowości Wam wpadły w oko? Na co byście się skusiły?

16 stycznia 2015

Tonik od LUSH ( Tea Tree Water )


Witajcie,


W końcu mamy piąteczek:) Jak Wam minął ten tydzień? Ja niestety od wtorku leżę chora w łóżku i póki co nie widzę zbytniej poprawy.

Może chociaż uda mi się nadrobić nieco blogowych zaległości, które urosły do sporych rozmiarów:P Chwilowo zajęłam się recenzjami dotyczącymi kosmetyków pielęgnacyjnych, ale się nie martwcie - niedługo ruszę także z kolorówką. Na dniach spodziewajcie się także ulubieńców 2014!


A dziś chciałam Wam zaprezentować tonik od firmy Lush, którą bardzo cenię.



Cena: ok  6 euro za 100 ml/11 euro za 250ml



Opis:


Tonik przeznaczony jest dla cery normalnej, mieszanej lub przetłuszczającej się; jest niezwykle skuteczny w przypadku nastoletniej, zanieczyszczonej skóry. Tonik Tea Tree Water jest odświeżający, odkażający oraz pobudzający do życia dzięki wyciągom z drzewa herbacianego, grejpfruta i jałowca.




Skład:





Opakowanie & Konsystencja:

Tonik umieszczony jest w plastikowej butelce ze sprayem. Opakowanie jest typowe dla Lusha: czarne z danymi produktu i informacją przez kogo został przygotowany. Rozwiązanie ze sprayem sprawdza się świetnie. Nie dość, że to sposób bardzo higieniczny to nie aplikujemy zbyt wiele produktu, dzięki czemu wystarcza on nam na długo. Ponadto kosmetyk ten doskonale się sprawdza latem, gdy woda z drzewa herbacianego przyjemnie odświeża nam skórę.


Moja opinia:

Po ten tonik sięgnęłam dawno temu, gdy miałam spore problemy z cerą. Bardzo mi pomagał zwłaszcza w upalne hiszpańskie dni. Łagodził wszelkie podrażnienia, sprawiał, że cera się troszkę uspokoiła, a i wyprysków wyskakiwało mniej. Polubiłam odświeżający zapach tego produktu. Poza tym jest mega wydajny. Mimo,że kupiłam małą buteleczkę to długo go stosowałam, mimo że używałam go czasami kilka razy dziennie. Kosmetyk ten jest wart wypróbowania. Jego największym i chyba jedynym minusem jest...dostępność. A właściwie jej brak. Do tej pory nie doczekałyśmy się sklepu Lusha w Polsce, a szkoda. Firma ta ma wiele do zaoferowania i jest rozpoznawana, przynajmniej jeśli chodzi o blogosferę.


Używałyście może tego toniku? Jak się u Was sprawdził? Co byście jeszcze poleciły z Lushowych produktów?



Jeśli jeszcze nie miałyście okazji przeczytać recenzji innych 2 produktów tej firmy to zapraszam:






14 stycznia 2015

Energetyzujacy Peeling Do Ciała Love Me Green

Witajcie,



Zapewne każda z Was ma swój ulubiony typ kosmetyków pielęgnacyjnych. Część uwielbia balsamy do ciała, inne kobiety nie wyobrażają sobie życia bez silnie nawilżających maseł. Osobiście choć bardzo lubię każdy z nich, największą frajdę przynosi mi chyba testowanie peelingów i scrubów do ciała. 



Dziś pora na zaległą recenzję Energetyzującego peelingu do ciała od Love Me Green:


200 ml w cenie 80 zł




Opis:


Zmysłowy peeling do złuszczanie naskórka. Eliminuje martwe komórki naskórka. Wspomaga odnowę komórkową, poprawia krążenie, sprzyjając eliminacji toksyn, wygładza naskórek, który staje się miękki i delikatny. Daje uczucie świeżości. 

źródło



Skład:


SUCROSE, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, CITRUS AURANTIUM DULCIS (ORANGE) PEEL OIL*, LIMONENE, SILICA, LAURYL GLUCOSIDE, POLYGLYCERYL-2 DIPOLYHYDROXYSTEARATE, ARGANIA SPINOSA KERNEL OIL*, GLYCERIN, AQUA (WATER), ARGANIA SPINOSA SHELL POWDER*, MELILOTUS OFFICINALIS EXTRACT, CARICA PAPAYA (PAPAYA) FRUIT EXTRACT, POTASSIUM SORBATE, CITRIC ACID, LINALOOL, CITRAL, GERANIOL, COUMARIN

źródło



Opakowanie & Konsystencja:



Kosmetyk o pojemności 200 ml zamknięty jest w plastikowe odkręcane opakowanie. Produkt ten jest dość tłusty (dzięki olejom w składzie), przez co może nieco ubrudzić meble i przedmioty, z którymi ma styczność. Kosmetyk ten dostałam i mimo że był zamknięty i opakowany folią, wszystkie inne kosmetyki wraz z torebką, w którą były razem zapakowane były całe obtłuszczone:P

Odpowiada mi konsystencja, która nie jest ani zbyt rzadka, ani zbyt gęsta. Produkt bardzo dobrze rozprowadza się na skórze. 



Moja opinia:


Pierwszą rzeczą,która mnie urzekła w tym peelingu był zapach. Kosmetyk roztacza przepiękną woń świeżych pomarańczy. Bez wątpienia działa na nas energetyzujący, tak jak sama nazwa wskazuje. Produkt bardzo dobrze spełnia swoje zadanie jako peelingu, porządnie ściera martwy naskórek. Pozostawia skórę przyjemnie nawilżoną, nie pozostawia jednak tłustego filmu (jak np. popularne produkty od Pat&Rub - i tak je lubię :P)


Z peelingu  Love Me Green jestem bardzo zadowolona. Jednak jego sporym minusem jest wysoka cena: ok 80 zł za 200 ml. Dla porównania wspomniane produkty Pat& Rub kosztują również ok 80 zł jednak mają pojemność 500 ml.



Podsumowując, peeling ten jest bardzo dobrym produktem. Jednak jako fanka tego typu kosmetyków, zużywam ich sporo więc cena jest dla mnie dość istotna.Jeśli jednak macie ochotę wypróbować taki ekologiczny kosmetyk to bez wahania mogę go polecić:) 



11 stycznia 2015

Poniedzialkowe inspiracje vol.62


Witajcie po weekendzie :)

Jak go spędziłyście? Aktywnie czy może pogoda wpłynęła na Was demotywująco i leniuchowałyście? Mnie wczoraj rano zaczęło brać jakieś podłe przeziębienie i cały dzień spędziłam w łóżku:(



Zapraszam Was na nową porcję inspiracji, mam nadzieję że wzbudzą w Was miłe emocje:)








źródło

Nie wiem czy nosicie tego typu torby. Ja używam ich codziennie do przenoszenia jedzenia czy segregatorów. Bardzo spodobał mi się taki pomysł dekoracji takiej torby. Co sądzicie?




źródło


Przepiękna mozaika pod prysznicem. Od razu przenosiłabym się myślami gdzieś daleko...


źródło
Przeurocze wisiorki i te obłędne kolory!


źródło
Urocze dziewczęce mani.




źródło


Pomysł na ocieplenie wnętrza w chłodne zimowe wieczory.

źródło

Motto jednej z moich ulubionych aktorek. Zgadzacie się z nią?



4 stycznia 2015

Poniedzialkowe inspiracje vol.61


Hej

Jak Wam minął weekend? U mnie było mega leniwie, większość czasu spędziłam w łóżku z książką i serialami:)


Zapraszam Was na cotygodniowe inspiracje:)









źródło


Ledwo zaczęła się zima,a  moje myśli już wędrują ku cieplejszym miejscom Takie patio w stylu latino to moje marzenie.






źródło


Imponujący sufit. W takim otoczeniu chętniej by się pracowało;P







źródło


Urodziwy zegarek z orientalnym motywem.







źródło


Mani, tym razem z arabskim akcentem. Podoba Wam się?








źródło


Poproszę o takie buty z dostawą do domu:P Uwielbiam koronki!




źródło

Zupełnie zapomniałam o istnieniu tego deseru. Nazywa się Pastel de nata i wywodzi z Portugalii. Nie wygląda może przepięknie, ale uwierzcie mi na słowo: jest przepyszny! Może któraś z Was ma sprawdzony przepis na to cudo?





Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...