31 marca 2014

Maseczka do twarzy z olejem winogronowym od BingoSpa


Witajcie:)

Zazwyczaj w poniedziałki ukazują się tu posty inspiracyjne. Ostatnio jednak nie miałam czasu na buszowanie po internecie. Do dzisiaj powinna się również ukazać poniższa recenzja, więc mam nadzieję,że mi wybaczycie zmianę planów;)



Dziś chciałam Wam opowiedzieć o Maseczce do twarzy ze 100% olejem winogronowym od BingoSpa, którą otrzymałam w ramach współpracy.









Opis:


Olej winogronowy BingoSpa zawiera ok. 85% niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych (NNKT), a szczególnie należący do esencjonalnych kwasów tłuszczowych...Kwas linolowy odgrywa istotną rolę w procesach metabolicznych skóry, zaś frakcja niezmydlająca się w postaci fitosteroli wzmacnia lipidową barierę naskórka - chroni skórę przed wieloma szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi: wiatrem, chłodem, promieniowaniem słonecznym i detergentami.Ujędrniający kompleks algowy poprawia nawilżenie i elastyczność skóry oraz wspomaga jej regenerację.


źródło





Skład:










Opakowanie & Konsystencja:



Kosmetyk zapakowany jest w standardowe dla BingoSpa biało-czarne odkręcane pudełeczko.Maseczka ma kremową konsystencję i dość przyjemny słodki zapach. Jest całkiem wydajna, używam jej już od kilku tygodni i wciąż daleko do denka.






Moja opinia:



Ciężko mi wydać jednoznaczną opinię na temat tej maseczki. Na pewno jej bardzo dużym plusem jest to,że napina skórę i ją ujędrnia.Dość szybko się wchłania. Nie zapewnia jednak wystarczającego nawilżenia dla mojej wymagającej skóry. Myślę,że nie może zastąpić maseczki nawilżającej, chyba że Wasza skóra nie jest tak spragniona jak moja:P Ogólnie maseczkę oceniam na plus ze względu na ujędrnianie skóry,ale będę wciąż szukać swojego ideału.


A co Wy o niej sądzicie?


Jeśli interesują Was kosmetyki BingoSpa to testuję kolejne produkty, w tym między innymi maseczkę cynkową:)

28 marca 2014

Średni peeling błotny od BingoSpa


Witajcie Kochane,

Jak się macie? Ja nie dość,że jestem ostatnio przemęczona to jeszcze na nic nie mam czasu. Mam nadzieję,że się to niedługo zmieni.


Dziś chciałam Wam opowiedzieć o Średnim peelingu błotnym do twarzy od BingoSpa, który otrzymałam w ramach współpracy.






100 g peelingu w cenie 16 zł



Opis:


Średni peeling błotny BingoSpa z kwasem mlekowym i kwasami owocowymi AHA delikatnie usuwa z twarzy martwy naskórek. Zawiera 10% naturalnego błota z Morza Martwego, 3% mielonych pestek z owoców, kwas mlekowy i pięćdziesięcioprocentowe kwasy owocowe.

źródło



Skład:


Aqua, Dead Sea Mud,Prunus Armeniaca Seed Powder, Juglans Regia Shell Powder, Prunus Amygdalus Dulcis Shell Powder, Cetearyl Alcohol (and) Ceteareth-20,Cetyl Alcohol, Passiflora Edulis  Fruit Extract, Saccharum Officinarum Extract, Citrus Medica Limonum Extract, Ananas Sativus Extract, Vitis Vinifera Extract, Lactic Acid, Citric Acid, DMDM- Hydantoin, Methyl Paraben, EthylParaben.



Opakowanie & Konsystencja:


Peeling znajduje się w charakterystycznym dla produktów BingoSpa biało-czarnym odkręcanym opakowaniu. Po zdjęciu nakrętki widzimy szare błotko z wieloma drobinkami, które są dość ostre. Peeling przypomina zapachem nieco wspomniane błotko, nie jest to jednak zapach nieprzyjemny. Nazwałabym go raczej neutralnym. Dzięki dość lekkiej konsystencji i dużej ilości drobinek, produkt jest bardzo wydajny- na jednorazowy zabieg potrzeba niewielkiej ilości kosmetyku.








Moja opinia:



Z racji tego, że moja skóra potrafi być dość wrażliwa, bałam się decydować na mocny peeling. Gdy po raz pierwszy wypróbowałam jego średni odpowiednik, okazało się,że również muszę uważać, gdyż drobinki w nim zawarte są dosyć ostre. Jednak już po pierwszym użyciu wiedziałam jak postępować z tym produktem. Po nałożeniu bardzo delikatnie masuję nim skórę, dbając o to, by "nie przedobrzyć". Efekt? Gładziutka skóra po każdorazowym zastosowaniu, a do tego zanieczyszczenia o wiele łatwiej wychodzą na powierzchnię skóry.Peeling stosuję 2 razy w tygodniu, co uważam za optymalną ilość. Kosmetyk nie wysuszył mojej skóry. Pomaga za to w jej oczyszczaniu. 
Osobiście mogę polecić ten produkt, choć nie namawiałabym na niego posiadaczek skóry naczynkowej i naprawdę wrażliwej.



A Wy miałyście może ten peeling? Jak się u Was sprawdził?

18 marca 2014

Moja Lista Chciejstw;)

Witajcie

naładowałyście w weekend baterie na cały tydzień? Ja nie za bardzo:P Jeszcze nie wyzdrowiałam do końca i jestem osłabiona,ale już miałam dość siedzenia  w domu więc dziś dzielnie ruszyłam do pracy.


Każda z nas marzy o określonych kosmetykach. Czasem zauroczenie bywa przelotne i szybko o nim zapominamy. Czasem jednak danej rzeczy nie możemy wybić sobie z głowy choć wokół widujemy równie piękne kosmetyki i to nie raz w np. bardziej atrakcyjnych cenach. Na mojej liście znajdują się zarówno produkty, które dopiero przykuły moją uwagę,jak i takie, które na dobre zakorzeniły się na liście moich kosmetycznych marzeń.


O to one:




Kosmetyki marki Benefit zostały przeze mnie nie raz wymacane w Sephorach, polskich i zagranicznych. Jednak nigdy się na nic nie skusiłam. Wiem, wiem, dzielna jestem:P Tym razem mam duże parcie na dobry korektor, który nie zniknie po 3 godzinach od aplikacji. Zamarzył mi się Boi-ing

Jeszcze łatwiej idzie mi opieranie się kultowym kosmetykom firmy MAC. Pewnie dlatego,że w Łodzi nie mamy salonu tej marki;)  Teraz jednak kosmetyki te stały się dostępne onlinowo,co sprawiło że kuszą bardziej niż kiedykolwiek. Bardzo kuszą mnie ich róże, jednak musiałabym na żywo przekonać się czy dany odcień do mnie pasuje. Dlatego na początek "zabawy", chciałabym wypróbować puder Prep+Prime w wersji kompaktowej, którą mogłabym mieć cały czas przy sobie.

Kolejnym chciejstwem jest paletka MUA Undress Me Too. Paleta była przez pewien czas niedostępna, skusiłam się wówczas na Heaven & Earth, ale ta pierwsza wciąż mi się marzy.

Nie mogę sobie wybić z główki również podkładu Estee Lauder Double Wear. Kręci mnie bardzo przede wszystkim ze względu na wysoki poziom krycia, który niestety obecnie jest mi niezbędny.


Do lakieru Godiva marki Zoya wzdycham już od dłuższego czasu. Niestety póki co nasze drogi się nie zeszły i nigdzie nie mogę jej dorwać.

Od dosyć dawna podziwiam na Waszych blogach kosmetyki theBalm. Ostatecznie jeden wciąż wraca w moich myślach. Jest nim rozświetlacz Cindy-Lou Manizer.


Szminkę od Rimmela sygnowaną imieniem znanej na całym świecie modelki Kate  ma niemal każda z Was. Jakimś cudem nie zawitała jeszcze do mojej kosmetyczki. Kusi mnie kilka odcieni więc jak już się do nich dorwę to pewnie nie poprzestanę na jednej.


Ostatnim chciejstwem jest lakier Essie Style Hunter z najnowszej kolekcji Hide & Go Chic. Tak naprawdę to kusi mnie praktycznie cała kolekcja, ale cichoooo...;)


Miałyście może któryś z kosmetyków i możecie mnie do niego skutecznie zniechęcić?:P A co jest na Waszej liście kosmetycznych marzeń w tym roku? 

17 marca 2014

Poniedziałkowe inspiracje vol. 47

Jak Wam minął weekend? Gotowe na wyzwania tego tygodnia? Zapraszam Was na cotygodniową dawkę inspiracji:)









źródło
Śliczne kwiaty z papieru. Nie musicie się martwić o stałą wymianę wody a wyglądają imponująco:)




źródło

Jako maniaczka zdjęć musiałam Wam pokazać dekorację,jaką znalazłam. Podoba Wam się? Uważam ją za świetny pomysł. Przy okazji ktoś fajnie dobrał zdjęcia i kolorystykę.








źródło
Wiosenne mani. Bardzo ładna miętka jako kolor bazowy. 



źródło

Nie, nie posiadam Ray Banów,ale te bardzo mi się spodobały. Nawet nie wiedziałam ,że mają modele w kwiatki. Podobałyby mi się tak samo, gdyby kosztowały 5 razy mniej i nie były firmowe:)




źródło


Ciekawy pomysł do ogrodu/na balkon: malujemy doniczkę z naszymi ulubionymi roślinami specjalną farbą, która w ciągu dnia "chłonie" promyki słońca, a wieczorem oddaje nam energię:) Wygląda bardzo fajnie.



Coś Wa szczególnie przypadło do gustu?

Udanego tygodnia:)

13 marca 2014

Mój Wyjątkowy Dzień Kobiet w doborowym towarzystwie:)


Pytałam Was niedawno jak spędziłyście swoje święto, czyli 8 marca. Ja wybrałam się do Warszawy na babskie spotkanie przy kawie i dobrym jedzonku;) Ale wszystko po kolei...


Jak tylko dowiedziałam się,że Michałosia i Pogodowa organizują kolejne spotkanie blogerek to zapragnęłam tam być. Poprzednie, na którym byłam nadal wspominam z wielkim uśmiechem. Gdy już wiedziałam,że znów spotkam się z tymi zakręconymi dziewczynami a przy okazji poznam nowe osoby, zaczęłam odliczać dni i przebierać nóżkami:)  






Nie obyło się bez gożdzików i rajstop;)




Jak już wspomniałam spotkanie odbyło się 8 marca w stolicy, w klimatycznej restauracji Na brackiej. Knajpkę wszystkim polecam, mają bardzo smaczne potrawy i przemiłą obsługę.


Jak już wspominam obsługę to muszę Wam pokazać naszego bohatera;) Pan Robert vel Alejandrom który nie dość, że nas rozpieszczał to jeszcze nas rozbawiał do łez:)







Michałosia i Pogodowa zadbały o atrakcje podczas spotkania. Oprócz ploteczek o kosmetykach...i jedzeniu, miałyśmy również gości. Jako pierwsza zawitała do nas urocza Pani Renata ze sklepu Maroko Sklep.



Pani Renia pokazuje jak stosować kohl.

Oprócz bycia osobą bardzo sympatyczną, Pani Renata posiada również bardzo dużą wiedzę. Chętnie dzieliła się z nami swoimi "trickami"i odpowiadała na nasze pytania. Przy okazji na tyle rozbudziła moją ciekawość produktami sklepu Maroko, że zamówiłam u nich kilka produktów, które już przyszły i wkrótce je Wam pokażę:)



Zawitały do nas również Panie z Nuxe by zaprezentować nam kilka produktów tej firmy. 








Mogłyśmy "pomacać" kultowy olejek  Huile Prodigieuse, zapoznać się z wiosennym zestawem pomagającym zadbać o szczupłą i jędrną sylwetkę oraz poznałyśmy zupełną nowość - wodę/mgiełkę o zapachu wspomnianego olejku (pachnie ślicznie), która wejdzie do sprzedaży w Polsce dopiero w przyszłym roku:












Na szczęście dziewczyny pamiętały o cykaniu fotek, bo ja wrażenia zrobiłam ich bardzo mało. Tutaj grzecznie słucham opowieści Pani Renaty, a Michałosia dzielnie wszystko dokumentuje:)




Na obiadek zjadłam pyszne placki z sosem grzybowym. Zniknęły z talerza w mgnieniu oka.




Super mega pyszny deser: serniczek. Powiem tylko tyle - OMG:D




Asia wnikliwie bada co kryje w sobie Nuxe;)





Na spotkaniu pojawiły się również upominki





Generalnie podczas całego spotkania uśmiech nie schodził mi z buzi:P





Miło było poznać osobiście Martę i Agę. Od dłuższego czasu czytam ich blogi, teraz miałam okazję się przekonać jaki zgrany to duet. Przy okazji dziewczyny mają świetne poczucie humoru:)


Poza jakże przyjemnymi pogaduszkami w blogerskim gronie, dziewczyny postanowiły przy okazji spotkania pomóc innym. Zorganizowały loterię, na której udało się zebrać 490 zł na rzecz Fundacji Kwiat Kobiecości.



Dziękuję dziewczynom za świetnie spędzony czas. Mimo, że ten wyjazd rozłożył mnie już na łopatki i się rozchorowałam na amen to i tak bez wahania znów bym tam pojechała:) Mam nadzieję,że niedługo znów uda nam się spotkać.


Dziękuję również firmom, które przekazały upominki dla nas:







12 marca 2014

Marcepanowa uczta pod prysznicem od BingoSpa


Witajcie,

jak Wam mija tydzień? Ja jeszcze kuruję się w łóżku a przy okazji nadrabiam zaległości blogowe i ...książkowe. Ostatnio nie miałam czasu nawet na czytanie książek, a tak to lubię:)

Dziś chciałam Wam przekazać moją opinię na temat Żelu pod prysznic  "Biała Glinka i Migdały" od BingoSpa, który otrzymałam do testów w ramach współpracy.

300 ml , cena regularna to 7,50 , ale teraz jest w cenie 2,90 :)


 


Opis:

Delikatny żel BingoSpa pod prysznic o zapachu słodkich migdałów zawiera:
  • białą glinkę, która zawiera ponad 20 ważnych dla zdrowia i urody minerałów, w tym krzem, aluminium, fosfor, wapń, potas, selen, mangan, miedź. Posiada właściwości antyseptyczne
    i antybakteryjne - działa jak naturalny antybiotyk. Aktywizuje procesy odbudowy komórek.
    W sposób naturalny oczyszcza i stymuluje proces regeneracji skóry. Złuszcza martwy naskórek, oczyszcza skórę z nadmiaru sebum, toksyn, niezdrowej mikroflory, poprawia ukrwienie, łagodzi stany zapalne, przywraca skórze równowagę mineralną.
  • ekstrakt  migdałowy - ma doskonałe właściwości zmiękczające
    i wygładzające skórę, odbudowuje warstwę lipidową naskórka. Łagodny dla każdego rodzaju skóry o bardzo przyjemnym, sprzyjającym  zmysłom zapachu.

źródło



Skład:






Opakowanie & Konsystencja:


Żel umieszczony jest w plastikowej buteleczce z zamknięciem na "klik". Ten egzemplarz ma swoje plusy i minusy. Do minusów należy to,że nie raz trzeba się trochę wysilić by wydostać żel z opakowania, bo plastik bywa oporny. Jednak plusem jest to, że nie wylejemy za dużo produktu, a nawet jeśli, to zwyczajnie się nam cofa z powrotem do opakowania:) Żel ładnie się pieni i nie potrzebujemy go dużo by się porządnie wypucować:P Kosmetyk ma słodziutki zapach niczym marcepan. Ulatnia się on po kąpieli (w tym przypadku to lepiej, bo aż tak słodko nie chciałabym pachnieć przez cały dzień).





Moja opinia:

Obawiałam się czy żel nie wysuszy mojej skóry, ze względu na SLSy w składzie, ale nic takiego nie miało miejsca, a używam kosmetyku od dłuższego czasu.Dodatkowo produkt jest naprawdę wydajny. Cały czas używam go pod prysznicem a ubytek jest mały.Lubię słodziutki zapach tego żelu, uprzyjemnia on każdą kąpiel.Gdyby zapach się nie ulatniał po kąpieli, byłby dla mnie zbyt słodki. A że znika tuż po niej to marcepanowa uczta nie opuszcza łazienki;)
Żel sprawdził się u mnie bardzo dobrze, ciekawa jestem innych wariantów zapachowych.


Miałyście ten lub inny żel od BingoSpa? Ciekawa jestem Waszych opinii:)


10 marca 2014

Poniedziałkowe inspiracje vol.46

Witajcie:)


Jak Wam minął weekend a w szczególności Dzień Kobiet? Mam nadzieję,że poczułyście się wyjątkowe w tym dniu:) Ja miałam okazję spotkać się ze świetnymi dziewczynami, równie zakręconymi na punkcie kosmetyków:D Relacja ze spotkania ukaże się niebawem, a tymczasem zapraszam Was na garść inspiracji:)











źródło
Takie koszyki wyglądałyby ślicznie w niejednej łazience, a przy okazji oszczędzamy miejsce na blacie/szafce:) 





źródło
Wisiorek niczym magiczny amulet z baśni. Prezentuje się pięknie i ma w sobie coś wyjątkowego.






źródło


Ostatnio mam "fazę" na intrygujące napisy na T-shirtach;) Zgadzacie się z powyższym stwierdzeniem? Ja latałam kiedyś bez makijażu byleby być na czas. Obecnie wolę się spóźnić,ale wyglądać "jak człowiek":P







źródło
Kolejne zakręcone mani. Co powiecie?Podoba Wam się?




źródło

Nie jestem pewna czy już kiedyś Wam nie pokazywałam tych łyżek.Napatoczyły mi się ostatnio i skojarzyły ze zbliżającą się wiosną. Kuchnia z takimi kolorami od razu staje się odżywiona i "weselsza":)




źródło

Jak na łasucha przystało nie mogłam Wam nie pokazać czegoś apetycznego. Tym razem biendronkowe muffinki:)



Ja niestety leżę chora w łóżku a piękne słoneczko podziwiam tylko przez okno,ale Wam życzę aby ten tydzień był bardzo udany. Korzystajcie z fajnej pogody i wybierzcie się chociaż na krótki spacer:)

5 marca 2014

Mój hicior wśród kremów do rąk:)


Hejka,

jak Wasze samopoczucie? Moje ostatnio gorzej, mam nadzieję że się nie rozchoruję,bo już w sobotę pędzę spotkać się z innymi kosmetycznymi wariatkami:P



Dziś chciałam Was przedstawić krem, który podbił moje serce już po pierwszym użyciu;) Mowa o kremie z woskiem pszczelim i olejem makadamia do Anidy




100 ml w cenie ok 5zł



Opis:



Posiada bardzo dobre właściwości osłonowe i pielęgnacyjne. Odbudowuje zniszczona i popękaną skórę rąk. Zapobiega tworzeniu się suchego naskórka. Wosk pszczeli działa natłuszczająco, ochronnie i zapobiega wysuszaniu skóry. Olej makadamia posiada wyjątkowe właściwości regeneracyjne – zmiękcza i wygładza naskórek, przyśpiesza odbudowę uszkodzeń skóry i skutecznie łagodzi podrażnienia.

źródło




Skład:



Aqua, Macadamia, Ternifolia Seed Oil, Caprylic/Capric Triglyceride, Ceteareth-20(and)Cetearyl Alcohol, Glycerin, Beeswax, Mineral Oil, Tocopheryl Acetate, D-panthenol, Polyacrylamide(and)Hydrogenated Polydecene(and)Laureth-7, Allantoin, Propylene Glycol, Urea, Methylparaben, Propylparaben, Parfum, Hexyl cinnamal, Lilial, Limonene.

źródło


Opakowanie & Konsystencja:


Kremik znajduje się w tubce z zakrętką na "klik", co jest typowe dla tego typu produktów. Tubka jest dość miękka, czasem boję się żeby nie eksplodowała w mojej torbie, ale na szczęście nic takiego nie miało miejsca:)


Krem ma przyjemną konsystencję - dość szybko się wchłania po aplikacji,  dzięki czemu szybko możemy wrócić do naszych zajęć. 






Moja opinia:



Tytuł tego wpisu już zdradza,że bardzo polubiłam ten krem. Stał się on moim ulubieńcem. Ma piękny, delikatny zapach. Dzięki temu aplikacja jest czystą przyjemnością.Kosmetyk bardzo dobrze nawilża dłonie. Sprawdza się nawet zimą,gdy moja skóra jest bardzo przesuszona.100 ml tubka wystarcza na długi czas mimo częstego stosowania - krem jest wydajny. Jeśli dodamy do tego jego skuteczne działanie i niską cenę to mamy znakomity produkt, który zdecydowanie jest warty wypróbowania.


Miałyście już ten kremik?Jak Wasze odczucia? A może macie inne hity?Podzielcie się ze mną opiniami:)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...