28 października 2013

Chwilowa przerwa...

Witajcie,

pewnie liczyłyście na cotygodniowe inspiracje, jednak tym razem ich nie będzie. Chciałam Was powiadomić, że przez pewien czas nie będę publikować postów na blogu. Moi bliscy przeżywają obecnie bardzo trudne chwile, a ja chcę poświęcić cały swój czas na ich wspieranie.Mnie również nie jest lekko więc pewnie wkrótce praca nad blogiem stanie się pewnego rodzaju terapią i "wyłączeniem"/oderwaniem od przykrej rzeczywistości. 

Mam nadzieję,że wkrótce wznowię "nadawanie", a Wy o moim blogu nie zapomnicie w międzyczasie;)

Trzymajcie się,

Gosia

21 października 2013

Poniedziałkowe inspiracje vol.29


Witajcie,

mam nadzieję,że udał Wam się weekend i naładowałyście baterie na kolejny tydzień pracy. W ramach chwili relaksu, która jest niezbędna (zwłaszcza w poniedziałki, które lekkie dla nas nie są), zapraszam Was na kolejny post z cyklu inspiracji:








źródło
Podoba Wam się drewniana biżuteria?Może taką posiadacie? Te pierścionki przypadły mi do gustu. Natomiast marzy mi się bransoletka z ciemnego drewna:)








źródło
Urocze jest połączenie bieli z różem. Romantyczny i bardzo dziewczęcy akcent w pokoju:)




źródło



Taki niewinny mebelek +lustro +stolik i mamy świetną toaletkę:)







źródło




Intrygujące mani. Zarówno kolorystyka, jak i wzorek wpada w oko. Podoba Wam się?



źródło



Śliczne bukiety kwiatów. Muszę kiedyś tak przystroić stół!:)








źródło

Lampion zdobiony techniką DIY. Przyjemnie ociepla wnętrze.




Coś Wam wpadło w oko? 


Miłego tygodnia:)

19 października 2013

Odrobina egzotyki na jesienne chłody: Pineapple Cilantro by Yankee Candle


Witajcie,

jakiś czas temu opisywałam Wam wrażenia po wypróbowaniu mojego pierwszego wosku od Yankee Candle (KLIK KLIK). Dziś chciałam podzielić się z Wami opinią o samplerze, który dostałam razem z poprzednim woskiem na spotkaniu blogerek w czerwcu.



Mowa o Pineaplle Cilantro:





Kilka słów o produkcie:


Tropikalna uczta - mieszanka na bazie soczystego ananasa, z nutami słodkiego kokosa doprawiona kolendrą.

CZAS PALENIA / TRWAŁOŚĆ    do 15h

Cena: 9 zł


źródło






Moja opinia



Po tym jak zachwycił mnie wosk Beach Walk, z przyjemnością sięgnęłam po kolejny produkt Yankee.
Jeszcze przed zapaleniem świeczki, mogłam odczuć bardzo ładny aromat. Uwielbiam ananasy, a sampler przenosi nas na egzotyczną wyspę z piękną turkusową wodą i palmami.  Jednak zbyt długo w raju nie zagościmy:P Zapach jest bardzo delikatny, powiedziałabym że zbyt delikatny-po zapaleniu świeczki jest ledwo wyczuwalny...niestety. Przy opisywanym wcześniej wosku, zapach unosił się niemalże w całym domu. Tutaj niestety takiego efektu nie było. Na samplerze trochę się zawiodłam,ale nie wykluczam,że zakupię wosk o tym samym zapachu,licząc na to,że tym razem aromat będzie intensywny.


Zastanawiało mnie czemu to woski tej firmy są tak mega popularne, a o samplerach jakoś mało możemy usłyszeć/przeczytać. Osobiście przetestowałam jedynie omawiany sampler, więc nie chcę tutaj zawyrokować ,że każdy sampler jest mniej intensywny niż wosk. Może używałyście jakiś konkretny sampler, który możecie mi polecić? Chyba,że też wolicie woski. Ale o Waszych ulubionych woskach też chętnie poczytam. Na kolejne samplery chyba na razie nie będę się decydować. Zwłaszcza, że woski wystarczają na bardzo długo, można je kruszyć na kawałeczki i często cieszyć się innym aromatem:)

Tymczasem mam za sobą testy wosku Cinnamon stick. A teraz raczę się woskiem Sandalwood Vanilla. Używałyście któregoś z nich? Jeden z nich mnie oczarował:)

17 października 2013

Pora na wino;)

Witajcie

w końcu udało mi się wyczarować chwilę by naskrobać kilka słów:)

Tej jesieni na ustach modny jest kolor czerwonego wina. Postanowiłam więc poszukać odcieni, które wywołałyby błysk w moim oku;) Ciekawa jestem, która z propozycji się Wam najbardziej spodoba.


Moje propozycje:





Max Factor: 853 Chilli, Maybelline New York: Everlasting Wine, Dior: 743 Zinnia Red  oraz Inglot nr 128.




Któraś szminka Wam wpadła w oko? Mnie się najbardziej podobają MNY i Dior:)

13 października 2013

Moja kosmetyczka na siłkę:)

Hej dziewczyny,

jak Wam mija weekend? Mój niestety w galopującym tempie:/
Od jakiegoś czasu chodzę na siłownię (polecam:P). Zawsze mam wtedy przy sobie moją codzienną torbę, a w niej kosmetyczkę z kolorówką (podkład,puder, bronzer,róż, krem do rąk i kilka innych rzeczy). Natomiast oprócz tego w torbie sportowej noszę drugą kosmetyczkę z produktami do pielęgnacji. 



Moja skóra i włosy słabo reagują na kosmetyki dostępne na siłowni. Dlatego poza kremem do twarzy noszę ze sobą kilka innych kosmetyków.O to produkty, które znajdują się w mojej sportowej kosmetyczce:



Początkowo chciałam postawić na miniaturki by tyle nie dźwigać, jednak szukając szamponu trafiłam na promocję produktu Welli i nie żałuję, moje włosy bardzo go polubiły. Równie pozytywne odczucie mam co do próbki odżywki Phyto. Ktoś może wie, gdzie można je dostać stacjonarnie?Jakaś drogeria czy cosik?Nie widziałam ich nigdzie:(

Z miniaturek używam żelu od L'Occitane o moim ukochanym zapachu werbeny. Jest to już moja któraś miniaturka tego żelu. Gdyby nie cena produktu pełnowymiarowego to już dawno bym go miała w łazience:)

Od jakiegoś czasu czytam Wasze zachwyty nad poszczególnymi kosmetykami z Biedronki. Skusiłam się na razie na żel micelarny i jestem bardzo zadowolona. Świetnie się sprawdza na mojej problematycznej skórze. Niedługo pojawi się jego recenzja. 

Do nawilżenia twarzy używam kremu Uriage Hyseac Restructurant-jest całkiem niezły:)

 Oczywiście poza wymienionymi produktami w torbie mam zawsze dezodorant i perfumy,ale to oczywista oczywistość:P


A jakie kosmetyki Wy zabieracie  ze sobą na siłownię/basen? Może po prostu stosujecie dostępne tam produkty?



7 października 2013

Poniedziałkowe inspiracje vol. 28


Witajcie,

czy Wam też jest tak ciężko się pogodzić z faktem,że weekend już za nami?;) Cieszę się,że pogoda tym razem dopisała. Na szczęście podleczyłam się trochę i udało mi się rozkoszować kolorami jesieni na długim spacerze po lesie. Moja sunia zaliczyła pierwsze spotkanie z sarną, obie się wpatrywały na siebie jakby kosmitę zobaczyły:P Jednym słowem było ciekawie;) A jak Wam minął weekend?



Aby zbytnio nie przeciążać szarych komórek już na początku tygodnia zapraszam Was na chwilę relaksu przy poniedziałkowych inspiracjach:)














źródło

Co prawda sukienka pochodzi sprzed kilku sezonów,ale bardzo mi się spodobała. Jest według mnie bardzo kobieca i seksowna.  Moja szafa byłaby nią zachwycona:D









źródło

Wrzucam Wam często fajne pomysły na mani, a potem jeśli znajdę chwilę to i tak maluję paznokcie na jednolity kolor:P Ale powzdychać zawsze można;)





źródło

Wiem,że już sama wielkość tej łazienki jest nierealna:P Ale jest taka przytulna. Kojarzy mi się z jakaś luksusową  posiadłością z widokiem na Alpy.








źródło

Wiecznie kupuję w marketach bazylię i inne zioła a potem warczę pod nosem,że to bez sensu,bo te roślinki mega szybko kończą swój żywot. Muszę w końcu zasadzić ulubione zioła. Powyższa ekspozycja bardzo mi odpowiada. 




źródło
Niech żyje kreatywność i projekty  DIY! Ślicznie udekorowane puszki. Muszę spróbować swoich sił,bo akurat mam kilka takich pojemników.







źródło

Uwierzycie,że to papierowy kwiatek? Jest piękny:) Też chcę umieć takie cuda robić.




źródło

Nie mogłam się powstrzymać i jak zwykle wrzucam jakieś jedzonko:P Tym razem adekwatne do pory roku apetyczne ciasteczka:)


Mam nadzieję,że inspiracje się Wam podobały.



Miłego tygodnia:)

4 października 2013

Słów kilka o kremie Effaclar Duo

.
Witajcie,

czy u Was też tak pięknie świeci słoneczko?Od razu lepiej się czuję i mam nadzieję,że w weekend udam się chociaż na krótki spacer, a przeziębienie pójdzie sobie...precz:)



Dziś chciałam Wam przedstawić moją opinię na temat dość popularnego kremu od firmy La Roche Posay - Effaclar Duo.


Cena: 40-60 zł za 40ml


Opis producenta:

Kompletna pielęgnacja zawierająca 4 składniki aktywne, aby skutecznie działać na 2 główne objawy trądziku: Zapalne zmiany trądzikowe (krosty i grudki) – Niacynamid i Pirokton Olaminy, aby oczyścić skórę i chronić przed powstawaniem nowych zmian trądzikowych; Zaskórniki – połączenie LHA ™ (Lipohydroksykwasu) z kwasem Linolowym, aby odblokować pory i eliminować martwe komórki odpowiedzialne za ich zatykanie. Uzupełnieniem składników aktywnych jest Woda Termalna z La Roche-Posay o właściwościach kojących i zmniejszających podrażnienia.

Sposób użycia:
Nakładać rano i/lub wieczorem na całą twarz. Doskonała baza pod makijaż. Nie powoduje powstawania zaskórników.
źródło


Skład:




Opakowanie & Konsystencja:


Kremik znajduje się w tubce, co stanowi higieniczne rozwiązanie (takie lubimy najbardziej:P). Kosmetyk jest bardzo wydajny. Pojemność 40 ml starcza na kilka miesięcy. Produkt ma kremowo-żelową konsystencję, łatwo się wchłania i sprawdza pod makijaż.







Moja opinia:

Aktualnie zużywam drugie opakowanie tego kremu. Bardzo dobrze sprawdza się na "niespodzianki". Na pewno poprawia ogólny stan cery. Ma przyjemny zapach. Można go stosować zarówno punktowo na naszych nieprzyjaciół, jak i na całą twarz jeśli macie bardziej problematyczną cerę. Jeśli cierpicie na poważniejsze odmiany trądziku to...go nie wyleczy. Jedynie łagodzi obecny stan. Kosmetyk nieco zmniejsza ilość zaskórników,ale nie redukuje ich do zera.



Plusy: 

  • doraźna pomoc na nagłe "niespodzianki" na twarzy
  • poprawa ogólnego stanu cery
  • kosmetyk dobrze sprawdza się pod makijaż
  • łagodzi stany zapalne
  • zmniejsza ilość zaskórników


Minusy: 

  • krem nie wyleczy poważniejszych odmian trądziku
  • krem redukuje ilość zaskórników,ale nie pozbędziemy się ich w zupełności




Podsumowanie:


Bardzo lubię Effaclar Duo i staram się go mieć w kosmetyczce na wypadek pojawienia się jakiegoś wroga;) Sama próbowałam podleczyć tym kremem moje zmiany trądzikowe (które pojawiły się po  ukończeniu 25 lat. Nawet jako nastolatka nie miałam takich problemów z cerą). Niestety na to okazał się za słaby. Musiałam się udać do dermatologa, który przepisał silniejszy preparat. Jednak na zwykłe niespodzianki Effaclar sprawdza się świetnie.

A Wy spotkałyście się z tym kremem? Jak się u Was sprawdził?Może znacie coś jeszcze bardziej skutecznego?

3 października 2013

Małe co nieco od TBS...

Witajcie,


jak Wam mijają pierwsze dni jesieni? Ja już walczę z przeziębieniem;) Ale przynajmniej znalazłam chwilkę żeby nadrobić zaległości na blogu.

Jakiś czas temu udało mi się załapać do testów miodowego masełka od The Body Shop. Nastąpiła wówczas lawina recenzji tego produktu. Mam nadzieję,że nie zanudzę Was swoimi przemyśleniami na temat tego produktu:)






Do testów otrzymałam małe (50ml) opakowanie masełka. Z racji tego,że nie jest to pełnowymiarowe opakowanie, podzielę się z Wami moim wrażeniem po zużyciu powyższego opakowania.



Na dobry początek skład, z którym pewnie chcecie się zapoznać:






Moja opinia:


Na wstępie muszę przyznać,że lubię masełka od The Body Shop. Moim ulubieńcem jest masło imbirowe,do którego mam słabość.Szkoda,że należy do serii limitowanej. A może dlatego tak bardzo je sobie cenię?
Jak się sprawdziło masełko z miodem? Kosmetyk na pewno dobrze nawilża i szybko się wchłania, co nie zawsze towarzyszy tego typu produktom. Wspomniane masło imbirowe wchłania się znacznie dłużej. Masło ma ładny zapach, jednak dla niektórych może się okazać zbyt intensywny. Mnie po pewnym czasie już męczył. Dlatego przed ewentualnym zakupem radzę Wam sprawdzić czy nie jest dla Was za mocny. Masełko sprawdza się jako kosmetyk do pielęgnacji. Zdziwiłam się jedynie,że tytułowy miód znajduje się tak daleko w składzie. 

Wydaje mi się,że nie zakupiłabym pełnowymiarowego produktu. Kosmetyki TBS trochę kosztują więc jeśli decyduję się na zakup to raczej wybieram produkty, które mi "zaimponują". Mimo,że lubię masła tej firmy, wersja z miodem mnie nie powaliła na kolana. Owszem, dobrze nawilża,ale za taką cenę chciałoby się używać produktu, którego zapach jest przyjemny a nie męczący.

A co Wy sądzicie o nowym produkcie z linii Honeymania?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...