28 lutego 2013

A ja na to...KIKO:)

Hej dziewczyny:)

Kilka dni przed wyjazdem do Polski "napadłam" na sklep KIKO. Akurat dobiegała końca wyprzedaż. Najpierw szłam tam z przekonaniem,że zakupię maksymalnie jedną rzecz. Oczywiście zaszalałam, ale tak trudno było mi się oprzeć tym kosmetykom:P


Moje łupy:



Szminka Rouge A Levres o nr 12. Taki delikatny brązik łamany beżem.



Podwójna szminka Double Touch 10 Hour nr 05. Kolorek pięknie się mieni:)



Kredka do ust (szminka w kredce). Numer muszę sprawdzić,bo zostawiłam ją w Hiszp.



Dwie konturówki do ust jako że aktualnie nie miałam ani jednej:czerwień nr 706, brąz nr 704




Coś co już od dawno chodziło mi po głowie: eyeliner w żelu

Nie miałam ze sobą cienkiego pędzelka, więc macie istne krechy:P


Jak Wam się podobają moje zakupy? Coś wpadło w oko?


P.S. Widzę,że firma KIKO wzbudziła Wasze zainteresowanie. W bliżej nieokreślonej przyszłości przewiduję zorganizowanie rozdania. Z chęcią umieszczę wśród nagród coś z tej firmy. Dajcie znać co najchętniej byście chciały wygrać;)

25 lutego 2013

Poniedziałkowe inspiracje vol.3

Hej dziewczyny,

przychodzę dziś do Was z kolejną porcją poniedziałkowych inspiracji:) Pisząc tego posta śledzę na bieżąco suknie
z "oskarowego" dywanu:P Ciekawa jestem, która okaże się według Was hitem a która porażką:P Kreacje, które są według mnie warte uwagi wrzucam na moim profilu na FB: KLIK


Nie wiem jak to się stało (może za dużo oglądam zdjęć Waszych świetnych mani) ale ostatnio mam fazę na zdobienia paznokci.
W każdych inspiracjach wrzucałam takie fotki. Chciałam się powstrzymać,ale natknęłam się na poniższe zdjęcie:

źródło
Któryś manicure Wam się podoba? Mnie większość wzorków...i te żywe kolory;)

Ostatnio zastanawiałam się jak pomieścić moje ubrania (których nadal mam za mało!) w mojej jednej małej szafie. Już abstrahuję od tego,że część rzeczy mam w innym kraju:P Przypomniała mi się garderoba, na widok której mi szczęka opadła...Fanki SATC (Seksu w Wielkim Mieście) powinny wiedzieć co mam na myśli...O to ona:

źródło

A jak już mówimy o mieszkaniach i domkach...O to domek niczym z bajki:)

   
źródło

Zapewne macie tak jak ja i już nie możecie się doczekać wiosny? W gorszych chwilach oraz w dojściu do lepszej figury na wiosnę pomagają mi...koktajle smoothies! Są zdrowe (jeśli nie wrzucacie do nich tony cukru:P) i do tego jakie kolorowe:

źródło
Jeśli szukacie przepisu na smaczny i pożywny koktajl, to jakiś czas temu publikowałam na blogu mój przepis na koktajl gruszkowo-brzoskwioniowy (jest naprawdę b. smaczny). Przepis znajdziecie tu: KLIK




No właśnie...wiosna jeszcze nie przyszła a ja już się zakochałam;) I to nieszczęśliwie (przynajmniej na razie:p) Do kogo pałam uczuciem? Do niepozornego kartoniku, który skrywa 9 przepięknych cieni.W paletce znajdują się odcienie, które wielbię. Powiedzcie mi,że jest brzydka i niewarta swojej ceny:P
źródło





A na koniec odpowiedzcie mi na pytanie: Jaką macie minę gdy otwieracie długo wyczekiwaną przesyłkę z kosmetykami? 


 

Odpowiedź A):



  
źródło



 czy może odpowiedź B):?



źródło

Tym pozytywnym akcentem życzę Wam lekkiego poniedziałku i miłego tygodnia:)

24 lutego 2013

Batiste - mój mały czarodziej:)

Cześć dziewczyny,

jak Wam mija weekend? Mnie zleciał sama nie wiem kiedy;)

Dziś na profilu Batiste na Facebooku pojawił się konkurs, w którym można wygrać wybrany suchy szampon tej firmy. Dzięki temu przypomniało mi się,że jeszcze nie zamieściłam jego recenzji (tak, skleroza nadal postępuje:P).


Z góry przepraszam Was za jakość niektórych zdjęć, jakie pojawią się w najbliższym czasie na blogu. Najnowsze zdjęcia  wykonywane są moją bardzo starą cyfrówką, która już ledwo zipie:P Mój aktualny aparat został w Hiszpanii, bo zajmuje pół bagażu podręcznego;)


 Suchy szampon Batiste zakupiłam na allegro. Wybrałam wersję podróżną 50 ml by najpierw przekonać się czy sprawdzi się na moich włosach. Razem z wysyłką płaciłam ok 15 zł, ale kupowałam go przy okazji innych zakupów,więc wyszedł trochę taniej;)


Opis producenta:

Natychmiast rewitalizuje włosy. Pozostawia uczucie czystości i świeżości. Włosy stają się miękkie i pięknie pachną. Szampon absorbuje sebum.

Skład:

Butane, Isobutane,Propane,Oryza Sativa (Rice) Starch,Alcohol Denat.,Parfum (Fragrance, Distearyldimonium Chloride,Cetrimonium Chloride

Opakowanie & Konsystencja:


Małe i poręczne opakowanie. Spokojnie zmieści się w torebce. Aplikacja jest prosta, łatwo dozować odpowiednią ilość produktu za pomocą sprayu. Po psiknięciu na włosy otrzymujemy biały nalot, który następnie rozczesujemy. U mnie najlepiej sprawdza się rozczesywanie dłońmi, wtedy włosy uzyskują większą objętość, no i nie brudzimy szczotki:) Mam wersję wiśniową, która  mi odpowiada, choć jest dość słodka.

Moja opinia:

Zakupiony przeze mnie Batiste jest pierwszym tego typu wynalazkiem w mojej kosmetyczce. Przez długi czas wahałam się nad kupnem, bo obawiałam się,że jeszcze mi zniszczy włosy, dostanę łupieżu, itd:p Na szczęście nic takiego nie miało miejsca. Za to szampon już mnie nie raz uratował np. jak zaspałam lub po prostu nie miałam czasu na umycie włosów, które się już o to prosiły. Oczywiście szamponu nie stosuję nagminnie. Jest to jedynie mój ratunek, gdy mycie włosów muszę przesunąć do wieczora. Kosmetyk ładnie odświeża włosy. Szampon absorbuje sebum. Gdy rozczesywałam go szczotką włosy były zbytnio wygładzone. Jednak przy wyczesywaniu palcami, efekt jest naprawdę bardzo fajny i warty polecenia.

Plusy:   

  • momentalne odświeżenie włosów
  • szampon absorbuje sebum
  • jest w dobrej cenie
  • jest to mój ratunek, gdy nie mogę umyć głowy


Minusy: 

Spotkałam się z opiniami,że szampon ten pozostawiał białe ślady. Na moich rudych włosach nie miało to miejsca. Może szczotka wszystkiego nie wyczesała? Poza tym istnieją wersje specjalnie przeznaczone np. dla brunetek. Ja minusów nie dostrzegłam.


Podsumowanie:

Suchy szampon Batiste bardzo dobrze się u mnie sprawdził i cieszę się, że go kupiłam. Mam go w łazience w pogotowiu na wypadek gdybym musiała wyjść szybko z domu. Świetnie się spisuje również na mojej grzywie;) Zazwyczaj to właśnie ona pierwsza traci świeżość. A wtedy Batiste ratuje mnie z opresji. Wśród szamponów tej firmy znajdują się różne wersje zapachowe oraz kolorystyczne. Także każdy powinien znaleźć coś dla siebie.
Szampon spodobał się również mojej mamie. Początkowo pytała mnie "po co Ci takie bajery?" A teraz wypytuje kiedy będę zamawiać kolejną sztukę, bo jej się spodobał i jest taki praktyczny:P
Tak więc mogę bez wahania Wam polecić ten szampon. Jest to bardzo fajny produkt. Co prawda nie testowałam jeszcze sławnego Klorane, ale póki co nie widzę takiej potrzeby gdyż Batiste spełnia swoje zadanie, a jest przy okazji tańszy.

A Wy używacie suchych szamponów? Miałyście już Batiste?


22 lutego 2013

Hiszpański Glossybox (luty)



Hej dziewczyny,

za kilka godzin zacznie się weeekend więc wrzucam już lekki pościk o lutowym pudełeczku Glossy, które dostałam tuż przed wyjazdem do Polski. Zdążyłam je tylko "obmacać" i zrobić fotki...No a jeden z produktów spakować do bagażu podręcznego:P

W tym miesiącu sytuacja z Glossy była trochę zabawna. Najpierw system nie chciał przyjąć płatności. Zastanawiałam się już czy  nie darować sobie tego jednego pudełka,ale zewsząd mnie atakowały informacje, że akurat w tym pudełku znajduje się szampon z Lusha, którego jeszcze nie miałam okazji wypróbować. Szybko zmobilizowałam siły, płatność udało się jednak zrealizować i już tylko wyczekiwałam na przesyłkę.


Gdy otworzyłam pudełko to się troszkę zdziwiłam...Na Lusha oczywiście nie trafiłam (mam nadzieję,że jeszcze mi się trafi w którymś z kolejnych pudełek). Tak więc szamponu firmy Lush nie ma, ale i tak jest całkiem fajnie;)



W pudełeczku znalazł się lizak w kształcie serca, który w mgnieniu oka został przeze mnie pochłonięty;) 


Co mi się trafiło w lutowym pudełeczku?



Thiomucase : Sztyft Antycellulitowy, produkt oryginalny 75 ml (cena ok 25 euro). Czyli sam ten produkt jest wart więcej niż zapłaciłam za pudełko. Myślę, że może się przydać podczas "tuningowania" sylwetki przed wiosną;)



Próbki dr. Brandt: Serum na noc z retinolem oraz krem rozświetlający (po 7,5 ml).  Z próbeczek się cieszę. Już od jakiegoś czasu chcę poznać bliżej kosmetyki tej firmy. Na razie miałam tylko krem BB.


Jelly Pong Pong: Baza pod cienie w kredce. Interesujące opakowanie, prawda?:P Produkt oryginalny w cenie 25 euro.



MARROCANOIL: Kuracja do włosów (10 ml). Bardzo jestem ciekawa co zrobi z moimi włosami. Póki co zamierzam używać tego produktu na końcówki.


Moja opinia:

Mimo,że nie zdobyłam upragnionego Lusha pudełeczko przypadło mi do gustu. Znalazły się w nim kosmetyki znanych marek, które chciałam wypróbować. Cenowo też wygląda to atrakcyjnie, gdyż same 2 pełnowymiarowe produkty kosztują ok 50 euro.

Jak Wam się podoba to pudełko? Do bagażu spakowałam ze sobą...bazę pod cienie. Zobaczymy jak się będzie spisywać. Z testowaniem reszty kosmetyków muszę poczekać do powrotu do Hiszpanii:)


18 lutego 2013

Poniedziałkowe inspiracje vol.2

Witam Was:)

Jak się czujecie po weekendzie? Udało się Wam trochę wypocząć? Też nie możecie doczekać się już wiosny? 

Dziś pora na kolejne poniedziałkowe inspiracje:)





źródło





Nowości MAC'a inspirowane amerykańskim komiksem Archie's Girls. Coś Wam wpadło w oko?


źródło

Idealne mani na wiosnę.Nie wygląda na bardzoskomplikowane. Może wkrótce spróbuję odtworzyć:)


źródło

Bardzo spodobał mi się ten sposób organizacji kosmetyków. Muszę się za czymś takim rozejrzeć. Lubię mieć na wierzchu kosmetyki, których używam codziennie do makijażu. Ale najczęściej funkcjonują w totalnym chaosie i nieładzie:P

źródło
Co powiecie na taką łazienkę? Mnie zauroczyła. Chciałabym kiedyś urządzić sobie podobną.Jest taka przytulna:)



źródło
No właśnie...Myślimy o wiośnie. A ta pora roku to też inna garderoba: zwiewne sukienki, motywy kwiatowe, generalnie więcej radości i kolorów. Sukienka na zdjęciu pochodzi z kolekcji wiosennej Zahair Murad- ubóstwiam ich projekty, które emanują kobiecością a jednocześnie są takie subtelne...po prostu piękne!:)

Swoją drogą jak myślę o wiosennych sukienkach to też na myśl przychodzi chęć zrzucenia "zimowych zapasów";) W głowie pojawia się słowo "dieta"...




źródło


Niestety na kilku dietach w życiu już byłam. Mój złośliwy mózg jak tylko dowiaduje się,że jestem na diecie to od razu podsyła mi takie oto obrazki. Przepyszna gorąca czekolada z piankami...MNIAM:P Tak więc tym razem postanowiłam unikać słowa na "d", po prostu trochę mniej jeść, za to jeść więcej warzyw i owoców. No i oczywiście więcej się ruszać:)




źródło
Jak wiadomo każdy ma marzenia. Z niektórych rezygnujemy z czasem, dochodząc do wniosku,że są poza naszymi możliwościami. Muszę Wam przyznać, że podróż na Malediwy próbowałam sobie wyperswadować,ale mi to nie idzie. Bardzo bym chciała tam pojechać. Zresztą czym byłoby życie bez odrobiny marzeń?:)



źródło
Póki co, rezerwacji na Malediwach nie mam. Ale przecież nawet w domowym zaciszu możemy się zrelaksować i wprawić w świetny nastrój. Bardzo spodobały mi się te lampiony zrobione własnoręcznie przy użyciu odrobiny koronki, tworzą piękną aurę. Też coś takiego "zmajstruję";) Podobają się Wam?

Co Was zainspirowało w tym tygodniu? Też myślicie już o wiośnie?


15 lutego 2013

BUUU....czyli olejek myjący: drzewo herbaciane

Hej dziewczyny,

powoli dochodzę do siebie na antybiotyku, więc już mogę coś napisać:)

Początkowo chciałam wrzucić moją relację z miesięcznego uczęszczania do centrum wellness, które mi "się trafiło" w hiszpańskim urodzinowym Glossy jakoś latem. Jednak teraz się trochę waham, bo wiem,że polski Glossybox nie postarał się zbytnio z prezentem na...swoje urodziny:P 
Nie chcę Was denerwować niepotrzebnie więc dajcie znać czy macie ochotę w ogóle taką relację poczytać.

Dziś chciałam podzielić się z Wami moimi wrażeniami z używania Olejku myjącego (drzewo herbaciane) z Biochemii Urody.

(Wybaczcie za fotkę,ale jak przystało na olejek...jest tłusty, więc ciężko utrzymać butelkę w nieskazitelnym stanie)
Buteleczka zawiera 120 ml i kosztuje ok. 12 zł na stronie Biochemii Urody


Opis producenta:

  • Olejek działa łagodnie i nie wysusza skóry, jednocześnie bardzo skutecznie zmywa wszelkie zanieczyszczenia skóry - tłuszcz, makijaż oraz nawet grube warstwy wodoodpornych produktów z filtrami UV. 

  • Olejkiem można zmywać okolice oczu, jest on łagodny i nie powoduje szczypania, a dodatkowo zmywa makijaż, także wodoodporny tusz do rzęs. 

  •  Wbrew pozorom olejek nie pozostawia wrażenia tłustości na skórze ani nie działa w żaden sposób komedogennie (nie zatyka porów), natomiast zmywa się kompletnie po spłukaniu wodą.

  • Olejek daje dobry poślizg, dzięki czemu w trakcie mycia skóra nie jest naciągana.

  • W odróżnieniu od tradycyjnych żeli myjących olejek nie pieni się, co jest również oznaką jego łagodności. Po zmieszaniu olejku z wodą tworzy się mleczno-biała emulsja micelarna, która naśladuje pienienie się i wiąże cząsteczki brudu i makijażu. Wszelkie zanieczyszczenia związane przez micele, są następnie spłukiwane wraz z wodą, pozostawiając skórę czystą i nawilżoną, bez poczucia ściągnięcia i wysuszenia. 

    Skład:

    Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Glyceryl Cocoate (emulgator), Melaleuca Alternifolia (Tea Tree) Leaf Oil, Mixed Tocopherols (witamina E), Rosmarinus Officinalis Leaf Extract

    źródło 

     

    Opakowanie & Konsystencja:

    Olejek otrzymujemy w granatowej buteleczce. Łatwo nam wymierzyć pożądaną ilość produktu, za co należy się plus.W dwóch innych produktach z BU, które wkrótce zrecenzuję dozowanie produktu nie jest najłatwiejsze. 
    Konsystencja jest typowa jak dla olejku;)

    Moja opinia:

    Zdaję sobie sprawę,że olejki myjące z Biochemii robią furorę na różnych portalach poświęconym kosmetykom. Między innymi dlatego postanowiłam zakupić mój i przekonać się na mojej skórze co to na cudo. Mnie osobiście produkt ten nie zachwycił. Muszę od razu wspomnieć, że jest to pierwszy produkt tego typu, który stosowałam. Możliwe,że po prostu olejki jako produkty do mycia/demakijażu mi nie odpowiadają.

    Ale po kolei...

    Tak jak producent mówi, olejek nie wysusza. Choć w sumie nie używałam jeszcze żadnego olejku np. do ciała ,który by mnie wysuszał. Olejek ma zmywać makijaż także ten wodoodporny. U mnie to się średnio sprawdzało. Lekki dzienny makijaż jeszcze zmył,ale już eyeliner, wodoodporny tusz- na twarzy miałam efekt rozmazanej, natłuszczonej pandy:P A najciekawiej było jak produkt dostał mi się do oczu - wtedy przed oczami miałam mgłę i nic nie widziałam:D

    Produkt nie powinien również pozostawiać wrażenia tłustości. Ile wody bym nie użyła, na skórze pozostaje mi tłusty film. Więc później i tak używam żelu do mycia twarzy i płynu micelarnego/wody termalnej.


    Plusy:  

    • Produkt jest wydajny
    • Nie wysusza skóry, a nawet ją natłuszcza;P
    • Jest w przystępnej cenie
    • wygodne opakowanie

    Minusy: 

    • Produkt nie usuwał dobrze makijażu, częsty efekt "pandy"
    • Olejek pozostawia na mojej skórze tłusty film
    • Przy dostaniu się do oczu mamy mgłę przed oczami 
    • Po użyciu olejku i tak musiałam użyć żelu do mycia twarzy i płynu micelarnego 


    Podsumowanie:

    Cieszę się, że wielu z Was ten produkt przypadł do gustu i się sprawdza jako produkt do demakijażu i "czyścik" do twarzy. U mnie niestety się nie sprawdził w żadnej z powyższych kategorii. W moim przypadku używanie tego olejku mija się z celem, gdyż później i tak muszę używać płynu micelarnego do demakijażu i żelu do mycia twarzy.Czyli tak naprawdę olejek jest zbędnym produktem.

    Olejek był moim nietrafionym zakupem,ale cenię sobie inne produkty z Biochemii Urody i nadal będę próbować ich różnych wynalazków:)


    A u Was sprawdził się ten olejek?


    Miłego weekendu:)


P.S. Czy któraś z Was miała może problem z czcionkami w blogerze? Tzn. na przykład w tym poście jedynie w nagłówkach używałam pogrubionej czcionki,ale bloger sam za mnie jej użył i nie mogę tego zmienić:P

11 lutego 2013

Poniedziałkowe inspiracje vol.1


Hej dziewczyny,

jak Wam minął weekend? Ja oglądałam kilka karnawałowych parad w Barcelonie. Niby mają kryzys,ale impreza jest "na całego";) No i jeszcze się rozchorowałam. Więc dziś leżę w łóżeczku i popijam witaminkę C;)


Dziś kolejna część cyklu poniedziałkowych inspiracji. W tym tygodniu troszkę się dzieje: są ostatnie imprezy karnawału, jak i również święto zakochanych. Ale to nie wszystko. Od kilku dni odbywa się także nowojorski tydzień mody, który oglądam gdy tylko znajdę chwilkę.



Gdy za oknem szarówka, to chociaż na paznokciach możemy mieć całą paletę barw:

źródło




Dla fanek mody, a w szczególności miłośniczek butów od Louboutina polecam taki manicure:

źródło


Powoli wyczekujemy wiosny. Co powiecie na taką zwiewną sukienkę?

Zuhair Murad, wiosna 2013


A z najnowszej kolekcji jesiennej, z chęcią widziałabym w swojej szafie takie o to wdzianko:

Derek Lam, jesień 2013
źrodło


Gdy mamy zły humor lub jesteśmy przemęczone, czasem dobrze na nas działa odrobina łakoci:) Myślę, że poniższe rozwiązanie to fajny drobiazg, który możemy podarować bliskiej nam osobie na poprawę humoru. Nie wiem czy w Polsce jest sklep Happy Pills. Ja się z nim spotkałam dopiero w Hiszpanii. Jest to sklep z różnymi żelkami, cukierkami, różnymi łakociami, które są umieszczone w opakowaniach przypominających te z lekami.  Ale zawsze można wziąć ładny słoik, wydrukować swoją etykietę i wrzucić do środka ulubione słodycze danej osoby;)
 

źródło




Lubicie karnawał? Dużo się wtedy bawicie? Czy nie ma dla Was szczególnego znaczenia i mija Wam bezwiednie?
źródło


Macie już wszystko zaplanowane na walentynki? Czy będziecie improwizować? Jeśli przyrządzacie romantyczną kolację poniższe babeczki świetnie nadadzą się na deser:)
źródło








Bardzo przyjemna może się również okazać wspólna zabawa w czekoladowe fondue:)
źródło

Z chęcią spędziłabym kiedyś dzień zakochanych w mieście miłości:)
źródło


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...