30 stycznia 2013

TAG: The Versatile Blogger

Witajcie,

dziś przychodzę do Was  z TAGiem. Zostałam otagowana przez usmiechnieteoczy.blogspot.com oraz slomianyzapalmoj.blogspot.com za co ładnie dziękuję:)



Szczegółowe zasady zabawy/wyróżnienia są następujące: każdy nominowany blogger powinien:
  • podziękować nominującemu blogerowi u niego na blogu,
  • pokazać nagrodę Versatile Blogger Award u siebie na blogu,
  • ujawnić 7 faktów dotyczących samego siebie,
  • nominować 15 blogów, które jego zdaniem na to zasługują,
  • poinformować o tym fakcie autorów nominowanych blogów.  



7 FAKTÓW O MNIE:


1. Jestem wielką maniaczką zwierząt. Kocham psy,koty,konie...Nasz pies to pełnoprawny członek rodziny;)
 
2. Moim miejscem na ziemi jest Hiszpania. Uwielbiam ten klimat,muzykę,kuchnię,lazurowe morze,język.
3. Bardzo lubię gotować i eksperymentować w kuchni. Muszę zacząć wrzucać na bloga więcej przepisów:)
4. Moim naturalnym kolorem włosów jest ciemny blond. Jednak od kilku lat jestem posiadaczką rudych włosów i póki co dobrze mi z tym;)
5. Mały nerwus ze mnie - potrafię się stresować pierdołami i nie spać przez nie po nocach. Praktycznie każdy mój egzamin oznaczał nieprzespaną noc:P
6. Marzy mi się jakaś egzotyczna podróż: Malediwy/Karaiby;)
7. Bardzo lubię moje poranki ze smaczną kawą i nową dawką Waszych postów:)


 Moje nominacje:



A tak przy okazji mam do Was pytanko: wolicie obecną czcionkę czy lepiej się Wam czytało posty pisane poprzednią?:) Chciałam wprowadzić odmianę,ale nie jestem pewna czy ta jest ok:)

28 stycznia 2013

Recenzja: GlySkinCare - nawilżający krem pod oczy

Hej dziewczyny,

dziś od samego rana zagląda do mnie przez okno piękne hiszpańskie słońce:)Dzięki  niemu poczułam natchnienie żeby napisać recenzję, która chodzi za mną już od kilku dni.

Jakiś czas temu udało mi się zdobyć do testów krem pod oczy (EyePro™ 3X Complex). Produkt trafił w moje rączki dzięki akcji zorganizowanej przez  producenta na Facebooku.  Bardzo mnie to ucieszyło gdyż postanowiłam zacząć porządnie dbać o okolice oczu.




Opakowanie mieści 15 ml produktu. Cena kremiku to ok.40 zł


Opis producenta:


Krem pod oczy dzięki zawartości EyePro™ 3X Complex poprawia mikrocyrkulację, przez co zmniejsza opuchliznę oraz redukuje cienie pod oczami. Krem powstrzymuje procesy starzenia, poprawiając sprężystość i nawilżenie delikatnej skóry wokół oczu.

Składniki aktywne EyePro™ 3X Complex

  • Saccharomyces ceresvisiae Extract – zwiększa komórkową konsumpcję tlenu.
  • Betaine – zapobiega nadmiernemu gromadzeniu się płynów, stymuluje produkcję kolagenu.
  • Rhodiola rosea Root Extract, Camellia oleifera Leaf Extract, Rosa canina Fruit Extract – chronią skórę przed wolnymi rodnikami.  

Opakowanie & Konsystencja:

Czyli zacznę od minusów:P Krem ma lekką, dość wodnistą konsystencję.Uważam, że bardzo dobrze się sprawdza na delikatnej skórze wokół oczu. Jednak produkt powinien być zapakowany np. w słoiczek. Tubka to według mnie średni pomysł, bo krem systematycznie gromadzi się w nakrętce. A praktycznie nie da się trzymać jej pionowo. Co prawda tego typu aplikator jest bardziej higieniczny. Jednak obecna konsystencja i opakowanie to nie najlepszy pomysł. 




Moja opinia:

Od kilku miesięcy mam problem z cieniami wokół oczu. Wcześniej tego problemu nie miałam. Natomiast odkąd się pojawił, bardzo działa mi na nerwy:P Dlatego też byłam bardzo ciekawa czy zapewnienia producenta w sprawie redukcji cieni okażą się prawdą. Otóż Moje Drogie, przy systematycznym stosowaniu cienie zostały znacznie zredukowane, za co producentowi należy się duży plus. Krem bardzo dobrze nawilża skórę. Zmarszczki, które miałam nie zniknęły (zresztą takich cudów nie oczekiwałam). Ale jak wiemy, dobre nawilżenie to podstawa w walce z procesami starzenia skóry. Dlatego liczę na to,że od teraz zmarszczki będą się wolniej pojawiać:)


Plusy: 

  • redukcja cieni pod oczami
  • bardzo dobre nawilżenie skóry
  • krem jest wydajny.Używam go 1,5 miesiąca (staram się 2 razy dziennie), a jeszcze sporo produktu zostało


Minusy:

  • mało praktyczne opakowanie przy obecnej konsystecji


Podsumowanie:

Produkt oceniam bardzo dobrze. U mnie się świetnie sprawdził. Efekty są dość szybko widoczne. A skóra odpowiednio nawilżona. Za jedyny mankament uważam opakowanie vs. konsystencję. Jednak sam kosmetyk oceniam bez zarzutu i szczerze mogę polecić:)Na pewno nie raz do niego wrócę.W szczególności polecam dziewczynom chcącym odpowiednio zadbać o pielęgnację okolic oczu i  zredukować cienie pod oczami.


 
 

25 stycznia 2013

Grudniowy hiszpański Glossybox

Witajcie:)

Po kilku dniach nieobecności piszę do Was już  ze słonecznej Barcelony. Gdyby któreś z Was zaczęły odczuwać zazdrość i złość to na pocieszenie mogę Wam powiedzieć,że w mieszkaniu mamy 14 stopni i musimy sobie je dogrzewać dmuchawami itd. Wprost nie mogę się doczekać rachunku za prąd:D

Jak część z Was wie, ostatnio hiszpański Glossybox z miesiąca na miesiąc opóźniał wysyłki swoich różowych pudełek. Najbardziej irytujące jest,że mimo ciągłych uwag i komentarzy na Facebooku, wciąż publikują zawartość pudełka przed jego wysyłką. Uważam, że polski Glossybox świadczy lepsze usługi.

O dziwo pudełko styczniowe już przyszło- rekord! Tak więc może i Hiszpanie się poprawią;) Oba pudełeczka mam już obfotografowane. Styczniowe pudełeczko opiszę Wam na dniach, natomiast dziś chciałam Wam pokazać Glossyboxa grudniowego.


Co trafiło mi się w grudniowym pudełku:

INTERCOSMO: IL MAGNIFICO- Intensywna wielofunkcyjna maseczka w sprayu bez spłukiwania, 12ml.


 GLOSSYBOX: Róż do twarzy. Kolorek trafiony. Sam róż zapowiada się fajnie. Jedyne co mi nie odpowiada to źle wykonane opakowanie - wieczko odpada.

ORIFLAME: Uniwersalny krem (migdałowy). Osobiście używam go jako balsam do ust

 ELITE: Czarny eyeliner w pisaku. Akurat skończył mi się eyeliner Inglota więc zaraz zabieram się do testów:)


ALESSANDRO: Lakier do paznokci- Silver Moon Glitter. Pokażę Wam swatche za kilka dni:)

                             PREZENT: Sztuczne rzęsy od Glossybox


Jak widzicie grudniowe pudełko było srebrne. Nazwano je Glitter Box, dlatego też lakier do paznokci ma srebrzysty kolor:) Ogólnie z pudełka jestem zadowolona, choć skakałabym z radości gdyby trafił mi się kremik Dr. Brandt Pores no More, który dostały niektóre dziewczyny.Ale nie jest źle;)

A co Wy sądzicie o tym pudełeczku? Używałyście już któregoś z produktów? Jak oceniacie Wasze pudełka?

19 stycznia 2013

Lakierowa sobota:)

Hej dziewczyny,

jak Wam mija sobotnie popołudnie? 

Mnie dziś rano oświeciło, że jeszcze nie pokazywałam Wam nigdy żadnego swatcha moich lakierów do paznokci. Sama nie wiem czemu, gdyż paznokcie maluję dość często i mnie to relaksuje... (chyba,że tuż po zrobieniu pięknego manicure o coś zahaczę, uderzę paznokciem i muszę powtarzać zabawę od początku:P)

Wiele z Was ma właśnie sesję. Ja już skończyłam studia, ale z uśmiechem wspominam,że zawsze gdy miałam siadać do nauki to: po pierwsze musiałam zrobić wielkie porządki (a nie jest to moja ulubiona czynność), a następnie... pomalować paznokcie:P Trzeba sobie jakoś umilić naukę. Od razu przyjemniej się czyta notatki jak widzimy na paznokciach jakiś fajny kolorek;)

Dziś chciałam Wam pokazać lakier Flormar nr 228. Jest to śliczny odcień czerwieni. Tak się prezentuje na fotkach (niestety miałam dziś słabe światło):

Generalnie bardzo lubię różne odcienie czerwieni,ale te ciemniejsze najbardziej do mnie przemawiają;)

18 stycznia 2013

Prezencikowo:D



Hej dziewczyny,

co prawda Boże Narodzenie już za nami. Jednak niedawno przywiało do mnie nieco spóźnionego i zagubionego Mikołaja z jednym prezentem:) Przy okazji postanowiłam Wam pokazać kosmetyki, które mi niedawno sprezentowała mama. Jedną firmę kosmetyków znam od dawna,jest nią Oriflame. Natomiast z drugą -  FM Group spotkałam się po raz pierwszy.


Z FM Group zażyczyłam sobie perłową bazę pod makijaż, kredkę do brwi (moja ulubiona Inglotowa już mi się skończyła) ...

oraz perfumy:
Wcześniej wąchałam tester i bardzo mi się spodobał. W ogóle testery mają świetne. Są to tak naprawdę podrobione znane perfumy. W moim przypadku jednego z zapachów Escady, którego akurat jeszcze nie miałam nigdy. Jeśli Was zainteresują to zapytam dokładnie o nr katalogowe itd. 


A to już prezent od Mikołaja:P Zestaw Miód i Mleko z Oriflame: płyn do kąpieli, balsam i mydełko. Świetny pomysł na obecną porę roku:) Jednak możliwe, że odłożę testowanie o kilka tygodni, gdyż nie mogę zabrać ze sobą do Barcy tony kosmetyków:P

Miałyście któryś z wymienionych produktów? Jak je oceniacie? Dajcie znać:) 

Życzę Wam miłego weekendu!:)

Business meeting / Spotkanie biznesowe

Business meeting / Spotkanie biznesowe


True Decadence cap sleeve dress
$24 - houseoffraser.co.uk

Cream coat
$40 - direct.asda.com

Pink platform pumps
$35 - debenhams.com

Vanessa bruno
$49 - farfetch.com



17 stycznia 2013

Kalendarze na 2013:)


Hej kobitki:P

Jak się miewacie? Mamy już połowę stycznia, a nie pokazałam Wam jeszcze moich kalendarzy.
Chciałam Wam przede wszystkim pokazać kalendarz z Audrey Hepburn - jeśli należycie do jej fanek to jest to Wasz Must Have:)



Pierwszy kalendarz z motywem zebry był gratisem do grudniowego hiszpańskiego Glamour'a. Uwielbiam ten wzór, a że gazeta droga nie była to bez wahania się skusiłam.



Jak widzicie miejsca na notatki jest sporo. Do tego kalendarz jest zamykany gumką, dzięki czemu nie będzie się "rozłaził":P

Byłby świetny i mi wystarczył gdybym nie natknęła się na internecie na poniższe "cudo":D Moja fascynacja Audrey jest niezmienna od bardzo dawna. Jeszcze w podstawówce bardzo lubiłam oglądać "Śniadanie u Tiffaniego". Obecnie co jakiś czas oglądam sobie jej filmy. Nigdy mi się nie nudzą:)

W kalendarzu tym jest nieco mniej miejsca na notatki niż w tym z zebrą. Każdy weekend zajmuje tylko jedną stronę, ale za to mamy bardzo fajne fotografie aktorki, a także wypowiedzi zarówno samej Audrey, jak i jej bliskich oraz  współpracowników.



Kalendarz z Audrey polecam każdej kobiecie ,która ma sentyment do tej aktorki. Kalendarz jest dzięki temu bardzo przyjemny w obsłudze:) Kupiłam go na allegro. Musicie dobrze poszukać,bo np. Weltild i inne księgarnie miały go sporo drożej.


15 stycznia 2013

Recenzja: Maska Dolce Latte




Hej dziewczyny,


niedawno pisałam Wam o moich ulubieńcach 2012 roku w dziedzinie pielęgnacji (KLIK). Znalazła się tam między innymi maska Dolce Latte, której używam od dłuższego czasu i nadal ją uwielbiam. To właśnie o niej chciałam Wam dziś opowiedzieć:)


Na wstępie załączam Wam kilka słów od producenta o właściwościach maski, sposobie stosowania, oraz jej skład:





Osobom zainteresowanym konsystencją,maska przypomina mi...budyń;)






Plusy:
  • maska ma przepiękny, śmietankowo-mleczny zapach. Przypomina on przepyszne desery;)
  • kosmetyk ten bardzo dobrze nawilża i odżywia włosy
  • włosy stają się wygładzone, świetnie się rozczesują
  • zniszczone włosy  nabierają ładnego, "zdrowego" blasku.
  • zazwyczaj trzymałam maskę na włosach przez ok 10-15 minut.
    W przypadku tej maski już po 2 minutach mam znakomicie wygładzone
    i nawilżone włosy. Moim ostatnim patentem na maskę (by zaoszczędzić czas) jest umycie głowy i nałożenie maski na początku kąpieli pod prysznicem. Następnie robię peelingi z masażem itd, a na samym końcu zmywam maskę. Kąpiel 2 w 1:P 
  • cena: kupowałam ją za ok 30 zł (już z przesyłką) na allegro (1000ml). Teraz znalazłam ją jeszcze taniej z możliwością odbioru osobistego w moim mieście:D

Minusy:

Według mnie maska ta nie posiada minusów. Czytałam jednak,że u niektórych dziewczyn obciążała włosy. Ja stosując ją raz w tygodniu nigdy czegoś takiego nie doświadczyłam.



Podsumowując


Uważam, że jest to świetny produkt w niskiej cenie. Znakomicie się sprawdza zarówno na  zniszczonych słońcem i stylizacją włosach. Bardzo dobrze sprawdzi się również gdy chcecie nadać włosom zdrowego blasku i je wygładzić. Maska ta na stałe gości w moim domu. "Zaraziłam" już moim entuzjazmem mamę więc dość szybko u nas znika:) Jeśli się boicie,że Wam akurat nie przypadnie do gustu, w sprzedaży są dostępne mniejsze opakowania. Osobiście ją bez wahania polecam. Mam nadzieję,że i Wam się spodoba:)


Przede mną testowanie kilku nowych odżywek, które poprzychodziły mi ostatnio w hiszpańskim Glossyboksie. Kto wie, może też znajdę wśród nich jakąś perełkę;)




Romantyczna randka?

Romantic Date
Vero moda
$35 - veromoda.com

Wallis military coat
wallisfashion.com

Miss Selfridge skater skirt
missselfridge.com

Miss Selfridge high heel shoes
missselfridge.com

Urban decay eyeshadow
$32 - debenhams.com



P.S. Zakochałam się w tym płaszczu:):)

13 stycznia 2013

Sleekomania:)

Hej dziewczyny,

lubicie kosmetyki ( a w szczególności paletki) Sleeka? Wstyd się przyznać, ale dopiero niedawno dowiedziałam się o jego istnieniu! I to dzięki Wam:)
Jak zapewne zauważyłyście należę do fanek cieni Inglota. Kusi mnie także MAC, jednak póki nie zbijam kokosów wolę wybierać nieco tańsze alternatywy:)

Gdy po raz pierwszy zobaczyłam tęczę kolorów Sleeka, odpłynęłam:) I którą tu wybrać jak większość jest taka piękna? Martwiłam się,że za taką cenę będę mogła pomarzyć o dobrej pigmentacji. A tu szok. Okazały się być dobrze napigmentowane:)

Trochę ze sobą walczyłam,ale w końcu... Sleeka mam i ja:) Wybrałam paletkę Storm:

Czemu akurat ta paletka? Wybór naprawdę nie był łatwy! Postanowiłam pokierować się rozsądkiem i zakupić taką paletkę, która posiadałaby najwięcej cieni nadających się zarówno do dziennego, jak i wieczorowego makijażu..Ta co prawda ma większość połyskujących cieni,ale można nimi zrobić ładny,delikatny make up:) Bardzo podobają mi się także paletki: Bad Girl, Oh So Special, no i oczywiście Au Naturel, w której dominują przepiękne brązy...Jednak póki co brązy jeszcze mam Inglotowe i je uwielbiam.


Paletką wykonałam już kilka razy makijaż i byłam bardzo zadowolona z efektu. Małym minusem jest to, że się osypują,ale można sobie z tym poradzić:)
Jak tylko nauczę się robić ładne zdjęcia makijaży to zacznę je wrzucać:P Może muszę się zaprzyjaźnić z moim statywem:P

Jakie paletki Sleeka należą do Waszych ulubieńców? A może znacie cienie, które biją na głowę Inglota i Sleeka razem wziętych?;) Ciekawa jestem Waszych opinii. 

11 stycznia 2013

Ulubieńcy 2012: Makijaż

Hej dziewczyny,

dziś czas na ostatnią cześć ulubieńców roku 2012 - makijaż. Jeśli chodzi o sam rok 2012 to:
1. Polubiłam się na nowo z eyelinerami (nie to żebym się na nie obraziła...po prostu miałam na nie dużą fazę w liceum, a na studiach mi przeszło. Studia od jakiegoś czasu już skończone i wróciła chęć do nich eyelinerów). Głównie używałam tych płynnych z Inglota. Korcą mnie żelowe. Polecacie?

2. Podkłady, które stosowałam przede wszystkim to Maybelline Dream Satin Liquid oraz L'oreal True Match. Podkład Maybelline był moim pierwszym z tej firmy. Oba podkłady nie są złe, ale do ideału, którego nadal szukam im daleko. Podkład Max Factora Lasting Performance, do którego ostatnio wróciłam oceniam wyżej.

3. Jeśli chodzi o cienie to mogę Wam pokazać jedynie stare fotki paletki z Inglota, którą uwielbiałam. Generalnie najlepiej się czuje w brązach, beżach, złocie..Choć oczywiście czasem szaleję z mocniejszymi kolorami. Niestety jak tak mieszkam w dwóch krajach to ciężko ogarnąć ten chaos;)

Ale koniec tego gadania, przechodzę do rzeczy;)

Revlon Color Stay: rozświetlacz - bardzo go lubię, za to że nadaje subtelny efekt; Avon Wysuwana Konturówka do oczu Twilight Sparke. Zużyłam już ze 3 i dalej kupuję.Pięknie się mieni, nadaje ładnej głębi spojrzeniu; Revlon Color Stay podkład mineralny - traktuję go przede wszystkim jako puder, który ładnie wyrównuje koloryt skóry i sprawia,że makijaż ładnie się trzyma na buzi. Latem przeważnie używam tylko jego aby nie obciążać cery ciężkim podkładem.


Pokazywałam Wam już ostatnio Carmex, który ciągle aplikuję na usta. Jeśli chodzi o kolorówkę to do ulubieńców 2012 trafiły: szminka Glossybox (hiszpańskie wydanie) oraz Bourjois Docteur Glamour (wydaje mi się, że odcień 19, ale muszę spojrzeć następnym razem w jakimś Rossmanie i się upewnić,bo na szmince starł się napis:( Gdy w jednym z pudełek Glossy, trafiła mi się ta szminka, pomyślałam że pewnie będzie to taki sobie kosmetyk. Produkt pozytywnie mnie zaskoczył. Kolorek jest ładny, szminka nie należy do najtrwalszych,ale nie znika z ust też mega szybko. 

Używałam także szminek Revlon overtime lipcolor (dwustronne). Początkowo byłam nimi zachwycona, bo naprawdę są mega trwałe. Jednak z czasem zaczął mi przeszkadzać ten błyszczyk. Jakiś taki lepki był. Pewnie będę czasem uzywać na wielkie wyjścia, ale do ulubieńców ich nie zaliczam


Poniżej wrzucam Wam moje jedyne fotki ulubionych cienie z Inglota. Przepraszam Was za jakość.Obiecuję, że następnym razem zarówno zdjęcia samych cieni, jak i swatche będą lepsze. Zastanawiałam się czy w ogóle pokazywać te zdjęcia,ale uwielbiam cienie tej firmy. Uważam,że są bardzo trwałe, a kosztują niewiele.


źródło

Mój ulubionych tusz 2012 : Maybelline One by One. Nie zachwyciłam się nim od razu, lecz dopiero gdy nabrałam wprawy w obsłudze tej szczoteczki. Obecnie ją uwielbiam. Rzęsy są bardzo ładnie wydłużone, pogrubione. Mam długie rzęsy,ale dzięki tej maskarze wiem co to jest efekt "wow";) Obecnie testuję jego kolegę - Collosal i mimo, że jest ok  to już wiem, że póki co moim zdecydowanym ulubieńcem jest właśnie One by One.

Ostatni już ulubieniec, róż z ....Inglota!:P Od dawna powtarzam,że powinnam być ich ambasadorką, bo zawsze ich wszystkim wychwalam;) Bardzo się ucieszyłam gdy właśnie w 2 połowie 2012 roku Inglot pojawił się w Barcelonie. Co prawda jest droższy,ale w razie nagłej potrzeby mogę coś tam zawsze kupić:) Mój róż ma odcień lekko brzoskwiniowy, ale pozostałe kolorki też mają fajne. Zawsze ślęczę nad ich kolorówką i zapuszczam korzenie,bo nie mogę się zdecydować:P

źródło
Z tego co pamiętam to róż Inglota, który zostawiłam w Hiszpanii powoli mi się kończy. Zabiorę więc zakupiony niedawno róż firmy W7 i tam powstanie jego recenzja:)

Chciałabym poznać Waszych ulubieńców:) Lubicie coś  z mojej listy? A może wolicie popularne ostatnio kosmetyki naturalne? Dajcie znać:)



Podsumowując chciałam Wam tylko powiedzieć,że bardzo się cieszę z założenia tego bloga. Mimo, że nie miałam jeszcze okazji spotkać się z żadną z Was, czuję się jakbyśmy nie raz siedziały wspólnie na kawie i wymieniały się nowinkami kosmetycznymi. Poza tym wydaje mi się,że dopiero blog dał mi takiego kopa odwagi, by próbować nowe, nieznane mi marki kosmetyków. Wcześniej lubiłam pozostawać przy tym co już sprawdziłam i było ok.


10 stycznia 2013

Ulubieńcy 2012 - Lakiery



Witajcie dziewczyny,


dziś pościk o lakierach, które znalazły się w gronie moich ulubieńców 2012 roku. 

Lakieromaniaczki będą pewnie troszkę zawiedzione,bo jest tego dość mało. Wynika to głównie z 2 powodów. Po pierwsze przez większość roku mieszkałam w Hiszpanii, gdzie staram się nie gromadzić zbyt dużych zapasów kosmetyków (ciężka sprawa:P). Po drugie zabrałam tam ze sobą kilka sztuk, a następnych kilka dostałam w pudełkach Glossybox, jednak i tak do szlachetnego grona ulubieńców dostali się nieliczni;)

Koniec końców oto moi ulubieńcy 2012:


Essie: Demure Vix (jest to jedyny lakier o opalizującym wykończeniu, który wkupił się w moje łaski do tej pory), Inglot nr 973, Astor - z tego co mi się wydaje jest to nr 240,ale nie dam głowy:P Wcześniej jakoś nie przepadałam za lakierami Astora. Natomiast ten mnie przekonał odcieniem, wygodną szczoteczką oraz przyzwoitą trwałością. Na mojej liście znajduje się też lakier OPI w odcieniu śliwki, który nie widnieje na zdjęciu. Został niestety w Barcy i nie przypomnę sobie teraz niestety jak się zwie jego kolorek.

Oprócz kolorowych lakierów w moich ulubieńcach goszczą 2 kosmetyki:

źródło


Bardzo popularna  w blogosferze odżywka Eveline 8 in 1. Wydaje mi się, że jest to produkt należący do gatunku:albo się uwielbia albo nienawidzi:P Mnie doprowadziła paznokcie do fajnego stanu. I ładnie ze mną współpracowała. Będąc teraz w Polsce kupiłam kolejną odżywkę tej firmy: SOS. Wkrótce je sobie porównam i dam Wam znać która jest według mnie lepsza.


I ostatni lakierowy produkt: Sally Hansen Hard As Nails. Bardzo fajny utwardzacz do paznokci i lakieru. Zazwyczaj utwardzam nim wewnętrzną część paznokcia, dzięki czemu nie łamie się ona ani nie rozdwaja (z czym zawsze się męczyłam).
Poza tym jest to mój stały element końcowy mojego manicure. Preparat ten sprawia, że lakier dłużej wytrzymuje na paznokciach.


A które lakiery należały do Waszych ulubieńców? Miałyście kolory, które dominowały na Waszych paznokciach?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...