3 marca 2013

Urodziny hiszpańskiego Glossyboxa

Hej dziewczyny,

dziś bardzo nietypowy post;)

Niedawno polski Glossybox będzie właśnie obchodził urodziny. Wiem,że wiele z Was nie było powalone na kolana zawartością pudełka więc wstrzymałam się troszkę z publikacją tego wpisu. 
Hiszpański Glossybox również nie raz daje ciała. Pudełko urodzinowe było ok KLIK.. Z tego co się orientuję w ramach swoich urodzin wśród pudełek znajdowały się 2 rodzaje prezentów. Pierwszym był kupon rabatowy do pewnego sklepu. Niestety należało najpierw zrobić w nim zakupy za ponad 100 euro:/ Drugim prezentem był miesięczny karnet do centrum wellness (m.in w Barcelonie). No i tym razem mi się poszczęściło, gdyż otrzymałam wspomniany karnet!:)


Z karnetu korzystałam w październiku. Na wstępie powiem Wam, że po tym jak bardzo miła dziewczyna z obsługi oprowadziła mnie po centrum i trochę o nim poopowiadała to nie dość,że mi szczęka opadła to jeszcze czułam się jak w bajce;)

Od razu muszę wspomnieć,że niestety nie zdążyłam uzyskać zgody właścicieli na zdjęcia. Byłam stale odsyłana od managera do właścicieli, a potem działu PR. Właśnie tak wygląda słynna  hiszpańska "mañana";) Swoją drogą odpowiedzi od działu PR nie dostałam do dziś!


W każdym razie nigdy wcześniej nie miałam okazji uczęszczać do tak przyjemnego i luksusowego miejsca. Świeżutkie ręczniki i szlafroki oraz pyszna zielona herbata były jedynie dodatkiem do tego co oferowało centrum. Po zapoznaniu się z ofertą postanowiłam przede wszystkim chodzić na siłownię oraz basen. Byłam tam prawie codziennie. Najpierw siłownia, potem basen, a na końcu tzw. "spa". Nie były to żadne zabiegi. Na całym piętrze znajdowały się sauny, jacuzzi oraz przeróżne baseniki z masażem, różnymi temperaturami i innymi bajerami.


Zacznę opis od "spa",bo to było moje najukochańsze miejsce:P Bardzo lubiłam basenik widoczny poniżej. Panowała tam temperatura 32 stopni. Można było włączyć specjalne dysze z jakimiś pozytywnymi jonami:p Przepraszam Was za tak laicki opis,ale nie spisałam sobie tego wcześniej,a dziś już nie pamiętam takich szczegółów. Niektórzy tam po prostu wypoczywali. Ja jednak zawsze jeszcze ćwiczyłam "rowerek" i wymachy nóg. Wśród baseników znajdowały się również takie, w których temperatura wynosiła 14 stopni (najpierw go omijałam), oraz 42 stopnie (nazywałam go zupą:P). Najlepiej na moje ciało działało posiedzenie ok 1,5 minuty w 14 stopniach  i przejście do "zupy". Powtarzałam tak kilka razy. Nie dość,że czułam się potem wypoczęta i pełna energii to w 90% niwelowało mi zakwasy po siłowni! Oprócz tego korzystałam z 2 rodzajów sauny - nie ma to jak się jeszcze wypocić po siłowni:P 

W centrum znajdowało się także ciekawe pomieszczenie: taka tuba, z której spadał zbity "śnieg". Należało się nim nasmarować (zwłaszcza stopy i nogi),a potem spacerować po kamieniach. Świetna sprawa na krążenie, które u mnie niestety nie jest najlepsze:P


A teraz się zamykam i daję Wam oglądać zdjęcia:P Kilka z nich się nieco różni od wyglądu centrum z Barcy. Firma ta posiada kilka takich obiektów o bardzo podobnym wyglądzie.

źródło

BASEN:

źródło


SIŁOWNIA:

źródło
Najbardziej polubiłam ćwiczyć na tzw. orbiterkach widocznych po lewo od tej ciekawej maszyny:P Na orbiterkach mniej się męczyłam niż np.na bieżni, spalałam więcej kalorii w tym samym czasie i potrafiłam na nich dłużej ćwiczyć.


źródło

Szatnie - niestety na necie znalazłam jedynie fotkę męskiej:P
źródło 







 





Poniżej fragment szatni. Wyposażona była w suszarki,prostownice i kremy do rąk.


źródło


Taras na ostatnim piętrze budynku. Ja z niego nie korzystałam,ale jeszcze w październiku widywałam osoby, które wybierały się tam po ćwiczeniach by złapać ostatnie promyki słońca :) Ja zazwyczaj zostawałam na piętrze z basenikami, gdzie również znajdowały się pokoje z takimi leżakami...no i pyszną zieloną herbatą:P

źródło

Miesięczny karnet do tego centrum dał mi wiele radości. Niestety w promocji dla dziewczyn "Glossy" przedłużenie karnetu wynosiło 130 euro. (Normalnie chyba ok 190). Więc to stawki nie dla mnie. Marzy mi się żebym mogła jeszcze kiedyś uczęszczać do takiego miejsca:)

4 komentarze:

  1. No miejsce bajka:) Zbity śnieg mnie zaintrygował.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nazywało się to chyba śnieżna fontanna albo źródełko. Nie pamiętam już. Dla mnie to zwykły śnieg wylatujący z tuby. Ale Hiszpanie rzadko widują śnieg więc się cieszyli jak dzieci:P

      Usuń
  2. Piękne miejsce.
    Miałas szczescie, ze mieszkasz w Barcelonie :)
    A z drugiej strony... kupon rabatowy przy zakupach za 100 euro? Smiechu warte

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tym razem szczęście się do mnie uśmiechnęło:)

      Usuń

Bardzo cenię Wasze komentarze (zarówno te pozytywne, jak i konstruktywną krytykę). Komentarze mające na celu jedynie promocję własnych blogów/stron będą umieszczane w spamie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...