22 lutego 2013

Hiszpański Glossybox (luty)



Hej dziewczyny,

za kilka godzin zacznie się weeekend więc wrzucam już lekki pościk o lutowym pudełeczku Glossy, które dostałam tuż przed wyjazdem do Polski. Zdążyłam je tylko "obmacać" i zrobić fotki...No a jeden z produktów spakować do bagażu podręcznego:P

W tym miesiącu sytuacja z Glossy była trochę zabawna. Najpierw system nie chciał przyjąć płatności. Zastanawiałam się już czy  nie darować sobie tego jednego pudełka,ale zewsząd mnie atakowały informacje, że akurat w tym pudełku znajduje się szampon z Lusha, którego jeszcze nie miałam okazji wypróbować. Szybko zmobilizowałam siły, płatność udało się jednak zrealizować i już tylko wyczekiwałam na przesyłkę.


Gdy otworzyłam pudełko to się troszkę zdziwiłam...Na Lusha oczywiście nie trafiłam (mam nadzieję,że jeszcze mi się trafi w którymś z kolejnych pudełek). Tak więc szamponu firmy Lush nie ma, ale i tak jest całkiem fajnie;)



W pudełeczku znalazł się lizak w kształcie serca, który w mgnieniu oka został przeze mnie pochłonięty;) 


Co mi się trafiło w lutowym pudełeczku?



Thiomucase : Sztyft Antycellulitowy, produkt oryginalny 75 ml (cena ok 25 euro). Czyli sam ten produkt jest wart więcej niż zapłaciłam za pudełko. Myślę, że może się przydać podczas "tuningowania" sylwetki przed wiosną;)



Próbki dr. Brandt: Serum na noc z retinolem oraz krem rozświetlający (po 7,5 ml).  Z próbeczek się cieszę. Już od jakiegoś czasu chcę poznać bliżej kosmetyki tej firmy. Na razie miałam tylko krem BB.


Jelly Pong Pong: Baza pod cienie w kredce. Interesujące opakowanie, prawda?:P Produkt oryginalny w cenie 25 euro.



MARROCANOIL: Kuracja do włosów (10 ml). Bardzo jestem ciekawa co zrobi z moimi włosami. Póki co zamierzam używać tego produktu na końcówki.


Moja opinia:

Mimo,że nie zdobyłam upragnionego Lusha pudełeczko przypadło mi do gustu. Znalazły się w nim kosmetyki znanych marek, które chciałam wypróbować. Cenowo też wygląda to atrakcyjnie, gdyż same 2 pełnowymiarowe produkty kosztują ok 50 euro.

Jak Wam się podoba to pudełko? Do bagażu spakowałam ze sobą...bazę pod cienie. Zobaczymy jak się będzie spisywać. Z testowaniem reszty kosmetyków muszę poczekać do powrotu do Hiszpanii:)


8 komentarzy:

  1. Świetne pudełko, jestem bardzo ciekawa bazy, wygląda co najmniej ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. jeny! dlaczego u nas niema tak wspaniałych pudełeczek - marzę żeby dostać taką niespodziankę. u nas dają kosmetyki dość marnych firm (wcale nie luksusowych) i kosmetyki które słabo mi pasują. A ile się u Was płaci za takie cudo ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hiszpańskie pudełka też bywają bardzo różne. Często są to mało mi znane marki itd. Kupowałam też pojedyncze pudełka polskiego Glossy jak były na nie promocje. W Hiszpanii pudełko kosztuje 15 euro czyli ok.60 zł.

      Usuń
  3. Niezła jest zawartość tej paczuszki :) Pozdrawiam cieplutko i dodaję do obserwowanych :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zapraszam do odwiedzenia naszego bloga http://lifestyletodayx.blogspot.com/
    Razem z przyjaciółką dopiero zaczynamy:)
    Obserwujemy ??
    ps. Bardzo podoba mi się Twój blog :) życzę powodzenia ! ;))

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawe kosmetyki, sama chętnie bym je wypróbowała :)
    Pozdrawiam koleżankę z Malinowego Klubu :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Szkoda, że u nas pudełeczka wypadają tak słabo :(

    OdpowiedzUsuń

Bardzo cenię Wasze komentarze (zarówno te pozytywne, jak i konstruktywną krytykę). Komentarze mające na celu jedynie promocję własnych blogów/stron będą umieszczane w spamie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...